
„Może i mam szklaną szczękę, ale…” – Aaron Pico odpowiada Patricio Freire, analizuje porażkę z Leronem Murphym
Aaron Pico odpowiedział na słowa Patricio Pitbulla Freire, który stwierdził, że Amerykanin pada na deski od byle podmuchu wiatru.
Aaron Pico nie będzie miło wspominał swojego debiutu w UFC. W sierpniu zeszłego roku został brutalnie znokautowany obrotowym łokciem przez Lerone’a Murphy’ego.
O powrót na zwycięskie tory Amerykanin powalczy w sobotę w Miami, gdzie w ramach gali UFC 327 skrzyżuje rękawice z były mistrzem wag piórkowej i lekkiej Bellatora Patricio Freire.
– Nie będę ukrywał, że ta ostatnia porażka mocno mnie dotknęła – przyznał Aaron podczas konferencji prasowej przez UFC 327. – Było mi naprawdę wstyd i miałem kilka gorszych dni. To jednak po prostu część tej gry, zwłaszcza gdy wkłada się w to mnóstwo pracy. Fani czasami tego nie rozumieją. Jestem bardzo wdzięczny fanom, więc nie zrozumcie mnie źle, ale są też fani, którzy krytykują i mówią różne rzeczy, a nie widzą tego, co dzieje się za kulisami, ile pracy w to wkładasz. Nie widzą, jak bardzo cierpisz przed snem, bo redukujesz wagę, jak bardzo odbija się to na rodzinie i tym podobnych sprawach. Wkładasz w to całe swoje życie i duszę, więc gdy przegrywasz, zwłaszcza na tak dużej scenie, jest naprawdę ciężko.
– Po kilku tygodniach było już w porządku. Podróżowałem z synem, spędziłem sporo czasu w Maroku. Jedno wiem zawsze – słońce zawsze wschodzi na drugi dzień. Mój syn mnie kocha, rodzina mnie kocha. Trzeba po prostu wracać do gry. No ale, tak, było bardzo ciężko, ale teraz wracam, więc wszystko gra.
Pico od pierwszych sekund walki ruszył bardzo agresywnie na Murphy’ego, zamykając go na ogrodzeniu, rozbijając ciosami, obalając. Brytyjczyk czaił się jednak na kontry i w końcu się doczekał, ścinając Amerykanina przepięknym obrotowym łokciem.
– Zabrzmi to dziwnie, ale w pewnym sensie… – powiedział. – Właściwie nie chcę tego mówić, ale cieszę się, że tak się stało, bo dzięki temu musiałem spojrzeć w lustro i przeanalizować swoją grę, zwłaszcza jeśli chodzi o walki w UFC.
– Czasami można sobie na coś pozwolić w starciu z zawodnikami, którzy nie są zbyt mocni. Można po prostu wejść do klatki, przejechać się po rywalach jak buldożer, rozpuszczać ręce i robić, co się chce.
– Gdy jednak walczysz z Leronem Murphym, który jest numerem dwa na świecie, i właściwie z dowolnym zawodnikiem w UFC, musisz być bardzo uważny. Po prostu dałem się ponieść emocjom, czułem się dobrze i nie myślałem zbytnio, przez co dałem się trafić.
– Po prostu musiałem teraz naprawdę popracować nad kilkoma rzeczami. Inteligencja w oktagonie, ruch, praca nóg i po prostu wszystko. I myślę, że to przepracowałem. Trenowałem przez ostatnie trzy miesiące i pracowałem nad nowym stylem i różnymi rzeczami. Nie mogę się doczekać, żeby to pokazać w sobotę wieczorem.
W drodze do walki Pitbull pokusił się o specyficzną charakterystykę Aarona Pico. Stwierdził mianowicie, że Amerykanin ma tak ciężkie pięści, że może znokautować giganta, ale jednocześnie sam pada po podmuchu powietrze.
– Może tak być, ale w sobotę wieczorem będzie mu ciężko mnie trafić – skomentował Aaron. – Może i mam szklaną szczękę, ale nie trafisz mnie, więc wszystko gra.
– Spodziewam się, że Pitbull będzie bardzo cierpliwy. Będzie szukał kontruderzeń, bo jeśli obejrzeć moje ostatnie walki, to idę ostro, rozpuszczam ręce, uderzam mocno. Spodziewam się jednak, że on będzie bardzo cierpliwy. Będzie przygotowany na różne rzeczy z mojej strony.
– Mam jednak swój plan i zamierzam się go trzymać. On? Oglądając jego walki, spodziewam się kontruderzacza. Będzie cierpliwy. Z niczym nie będzie się spieszy, ale, jak mówię, mam swój plan.
– Fani powinni spodziewać się, że Aaron Pico po prostu będzie się dobrze bawił i nie będzie na siebie wywierał zbyt dużej presji w stylu: „Muszę wygrać przez nokaut” czy „Muszę wykonać obalenie” – podsumował Amerykanin. – Będę walczył swobodnie, wykorzystując pracę nóg i ruchy głową, a obalenie wykonam wtedy, gdy będzie to konieczne.
– A koniec końców, kiedy dobrze się bawię i wykorzystuję wszystkie swoje umiejętności, dzieją się dobre rzeczy. Właśnie tego mogą zatem spodziewać się fani.
Poniżej analiza umiejętności Estebana Ribovicsa – rywala Mateusza Gamrota na UFC 327 – w postaci 15 kluczowych wniosków dot. jego stylu walki.
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.




