UFC

Dricus Du Plessis czuł, że w końcówce walki przełamuje Khamzata Chimaeva: „Nie chciał tam być”

Były mistrz wagi średniej Dricus Du Plessis ujawnił swoje najbliższe plany i pokusił się o osobliwą obserwację z walki z Khamzatem Chimaevem.

Dricus Du Plessis nie do końca podziela zdanie swojego trenera Morne Vissera, który od czasu porażki Stillknocksa z Khamzatem Chimaevem w sierpniu zeszłego roku utrzymuje, że sędzia Marc Goddard powinien był znacznie częściej podnosić walkę do stójki z uwagi na parterowy impas.

Goszcząc u Ariela Helwaniego na kanale Uncrowned, były mistrz wagi średniej poszedł do pracy sędziego z większym zrozumieniem.

– Rozmawiałem o tym z trenerem – powiedział Dricus. – Były tam takie sytuacje, w których sędzia mógł nas podnieść, ale… Khamzat wyprowadzał jednak uderzenia. Nie były to uderzenia zadające obrażenia. Jeśli popatrzeć na znaczące uderzenia na tle wszystkich, to nie wyrządzały one obrażeń, ale… No najwyraźniej nie można podnieść gościa, skoro wyprowadza uderzenia.

– Ogólnie były więc pewne sytuacje, w których wydawało mi się, że można nas podnieść, ale koniec końców znajdował się w bardzo dominującej pozycji, więc na moje barki spada odpowiedzialność, aby nie znajdował się w tych pozycjach.

Khamzat Chimaev zdominował Dricusa Du Plessisa na pełnym dystansie, kontrolując go łącznie przez prawie 22 minuty rywalizacji. W samej końcówce swoje momenty miał Afrykaner, który przewrócił Czeczena, szukając ciosów i poddania.

– Nie, nie był twardszy, niż sądziłem – ocenił Dricus. – Widziałem, że w końcówce tej walki… W ostatniej rundzie naprawdę i szczerze byłem przekonany, że to wygram. Aż do momentu, gdy usłyszałem ten sygnał na 10 sekund przed końcem. Wtedy wiedziałem, że to koniec.

– Wychodząc jednak do ostatniej rundy, byłem w 100 procentach pewien, że albo gościa poddam, albo go znokautuję. Gdy go przewróciłem, znalazłem się na górze, złapałem duszenie, trafiałem ciosami… Było za późno, ale czułem, że nie chce tam być. Czułem to. Na sto procent. Po tym, jak wyglądał, po tym, jak go czułem. Czułem, że gdy znalazłem się na górze, to pomyślał: o cholera!

– On był na górze w zasadzie przez całą walkę, ale wiem, że mogę tego gościa złamać.

– Nie ma na świecie człowieka, który złamałby mojego ducha walki. Jak mówię, nie ma człowieka, który by mnie złamał. Mentalnie. Nie ma opcji.

– Nie czułem tam żadnej jego aury – stwierdził. – Nic z tych rzeczy. Sposób, w jaki mnie przewracał. Obalenia to zresztą jedno. Bardziej chodziło o to, co działo się w parterze. Sądziłem, że będzie więcej kotłów. Ale popatrzcie na tę walkę, nawet raz nie spróbował poddania, jeśli popatrzeć na statystyki. Ani jednej próby poddania.

– Wszyscy opowiadali, że w pierwszej rundzie będzie mnóstwo chaosu – a to z uwagi na jego wcześniejszej walki. Tak jednak nie było. Kontrolował mnie, ale mnie nie poniewierał. Kontrolował mnie tylko, trafiał uderzeniami, które nie były zbyt mocne, ale po prostu było ich dużo.

– Jak jednak mówię, nic Khamzatowi nie ujmuję. Wygrał tę walkę. To ja powinienem był powstrzymać to, co robił. To niesamowity zawodnik. Inaczej nie byłby mistrzem świata.

Afrykaner nie ma żadnych wątpliwości, że prędzej czy później na tron wagi średniej UFC wróci. Porażka z Khamzatem Chimaevem rozpaliła w nim na nowo ogień.

32-latek zdradził, że pierwotnie sądził, że do akcji powróci przy okazji kwietniowej gali UFC 327 w Miami – rywala jakoby jeszcze nie miał – ale nabawił się drobnego urazu, który wykluczył go z udziału w wydarzeniu.

Stillknocks prognozuje, że w konsekwencji do oktagonu powróci w maju, czerwcu lub lipcu. Nazwisko przeciwnika nie robi mu żadnej różnicy. Jego celem pozostaje jak najszybszy powrót do gry o tron.

Poniżej podsumowanie bieżących wydarzeń.

Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button