Typowanie UFC Fight Night 111 – Tybura vs. Arlovski


Analizy i typowanie gali UFC Fight Night 111 z Marcinem Tyburą i Andreiem Arlovskim w rolach głównych.

Transmisja z gali rozpocznie się w sobotę o godzinie 10:45 rano.

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

265 lbs: Marcin Tybura (15-2) vs. Andrei Arlovski (25-14)

Kursy UNIBET: Marcin Tybura vs. Andrei Arlovski 1.44 – 2.80

Bartłomiej Stachura: Kursy bukmacherskie na tę walkę są mocno oderwane od rzeczywistości – a wcześniej rozstrzał między nimi był nawet większy! Nie twierdzę przez to, że Tybura nie może szybko ubić Arlovskiego – jak najbardziej jest to bowiem możliwe – ale na papierze nic nie uzasadnia aż tak wyraźnego faworyzowania naszego zawodnika.

Od strony bokserskiej nadal to Arlovski – pomimo zaawansowanego wieku – posiada lepsze szlify. Nie zapominajmy bowiem, że boksował przez całe swoje życie. I choć od dawna jego najgroźniejszą bronią pozostaje prawy prosty i prawy sierp, to i tak w szermierce na pięści może mieć przewagę, także szybkościową.

Rzecz jednak w tym, że obaj zawodnicy mają zupełnie inne szczęki – ta Tybury jest o wiele twardsza. Co to w praktyce oznacza? Ano, nawet pomimo tego, że Białorusin uderza mocno, nasz zawodnik będzie posiadał o wiele większy margines błędu w walce na nogach. Arlovski natomiast jeden błąd, choćby najdrobniejszy, może przypłacić porażką. Nawet zatem jeśli uniejowianin będzie przegrywał na nogach, to cały czas będzie o jeden celny cios czy kopnięcie od odwrócenia jej losów.

Nie spodziewam się, aby pojedynek przeniósł się do parteru, choć Tybura zapewne poszuka obalenia – co zresztą jest jak najbardziej wskazane, choćby po to, aby obciążyć „procesor” Arlovskiego. Defensywa zapaśnicza Białorusina jest jednak doskonała, a i w parterze od strony defensywnej wygląda bardzo dobrze, więc prognozuję, że nawet jeśli znajdzie się na plecach, będzie w stanie szybko wrócić na nogi – pod warunkiem oczywiście, że nie znajdzie się na dole w wyniku uderzeń.

Nie spodziewam się wyraźnej przewagi kondycyjnej po żadnej ze stron. Obaj zawodnicy zwalniają w trzecich rundach i nie inaczej może być i w tym przypadku, jeśli starcie wejdzie w ostatnią odsłonę. Białorusin natomiast może mieć po swojej stronie przewagę siłową i naprawdę nie zdziwiłbym się, gdyby na którymś etapie walki spróbował pomęczyć Tyburę brudnym boksem w klinczu – co demonstrował już w przeszłości.

Nie ukrywam, że jeszcze niedawno minimalnie skłaniałem się w kierunku Arlovskiego, ale… Zdanie zmieniam. A to dlatego, że na okoliczność przygotowań do tej walki opuścił Albuquerque, Grega Jacksona i Mike’a Winkeljohna, wyjaśniając, że… chce spędzić przygotowania bliżej rodziny!

Opcje zatem są dwie – albo lekceważy Tyburę, oceniając, że treningi w gorszym klubie blisko domu wystarczą, albo… po prostu zdaje sobie sprawę, że jego koniec kariery zbliża się nieuchronnie i nie ma sensu tak mocno inwestować w treningi w Albuquerque. Najprawdopodobniej jednak w jakiejś mierze oba te powody zadecydowały o opuszczeniu swojego dotychczasowego klubu, co zdecydowanie nie wróży mu najlepiej.

Nie skreślam, broń Boże, Białorusina, bo jego pięściarski fechtunek może stanowić barierę nie do pokonania dla Tybury. Stawiam jednak na to, że cały czas rozwijający się Polak posiada na tym etapie swojej kariery wystarczające umiejętności stójkowe, aby wykorzystać jeden jedyny błąd rywala, brutalnie kończąc jego przygodę z UFC – nawet jeśli wcześniej będzie przyjmował więcej uderzeń.

Zwycięzca: Marcin Tybura przez (T)KO




135 lbs: Holly Holm (10-3) vs. Bethe Correia (10-2-1)

Kursy UNIBET: Holly Holm vs. Bethe Correia 1.17 – 5.25

Bartłomiej Stachura: W pożal się, Boże, walce wieczoru między powracającą po trzech porażkach Holly Holm i od lat będącą pośmiewiskiem kobiecych dywizji Bethe Correi faworyzuję tę pierwszą. Powinna długimi ciosami trzymać Brazylijkę na dystans, obijając ją na przestrzeni trzech rund. Jeśli jednak będzie pozwalała Correi na przechodzenie do półdystansu, może napytać sobie biedy. Stawiam jednak na to, że tak się nie stanie.

Zwycięzca: Holly Holm przez decyzję

170 lbs: Dong Hyun Kim (22-3-1) vs. Colby Covington (11-1)

Kursy UNIBET: Dong Hyun Kim vs. Colby Covington 3.50 – 1.30

Bartłomiej Stachura: Nie wliczając walki z Warlley’em Alvesem, którą przegrał, ładując się w gilotynę, starcie z Dong Hyun Kimem będzie zdecydowanie największym wyzwaniem w sportowej karierze Colby’ego Covingtona. Koreańczyk z Południa pod banderą UFC przegrywał wyłącznie z Tyronem Woodley’em, Demianem Maią oraz Carlosem Conditem – a więc elitą.

Biorąc pod uwagę style obu zawodników – zapaśniczy Amerykanina oraz judocki Koreańczyka – możemy spodziewać się masy klinczu. Na nogach minimalnie bardziej skłaniam się ku lepiej poukładanemu technicznie, bardziej opanowanemu i prawdopodobnie szybszemu Covingtonowi, ale, powtarzam, to walka przy siatce zadecyduje o tym, kto wyjdzie z tego starcia obronną ręką.

Nie jest żadną tajemnicą, że walka w klinczu to domena Stun Guna, który w tym elemencie bryluje. Spodziewam się, że Covington będzie miał ogromne problemy z obalaniem, a nawet kontrolowaniem Koreańczyka przy siatce. Jeśli któryś z nich wyląduje na plecach, ten z góry powinien być w stanie utrzymać go na dole – obaj bowiem dysponują świetną kontrolą.

Rzecz jednak w tym, że od strony kondycyjnej przewaga powinna należeć do Amerykanina i długa, męcząca walka w klinczu to jego faworyzuje. W pierwszej odsłonie może mieć nie lada problemy, ale spodziewam się, że od drugiej szala zwycięstwa zacznie przechylać się na jego stronę – to on będzie wyglądał lepiej w nielicznych wymianach kickbokserskich, w klinczu wciskając Kima do siatki, może nawet na którymś etapie walki obalając. Ostatecznie wygra decyzją sędziowską – choć, zaznaczam, nawet mi brew nie drgnie, jeśli doświadczony Koreańczyk okaże się dla niego przeszkodą nie do pokonania.

Zwycięzca: Colby Covington przez decyzję

170 lbs: Tarec Saffiedine (16-6) vs. Rafael dos Anjos (25-9)

Kursy UNIBET: Tarec Saffiedine vs. Rafael dos Anjos 3.15 – 1.36

Bartłomiej Stachura: Kolejny pojedynek, w którym unoszę wysoko brew na widok kursów bukmacherskich wyraźnie faworyzujących Rafaela dos Anjosa. Pomimo swojego marnego rekordu w UFC Tarec Saffiedine to bowiem mocny zawodnik, naturalny półśredni. Posiada świetną techniczną stójkę, powinien dysponować też przewagą siłową.

Rzecz jednak w tym, że Belg nie jest typem zawodnika, który wkłada szczególnie dużo mocy w swoje uderzenia. Wszystko wykonuje technicznie, czysto, chirurgicznie, ale brak w tym mocy. Dla dos Anjosa będzie to co prawda debiut w kategorii półśredniej, a na domiar złego wraca po dwóch porażkach i opuścił szeregi Kings MMA, ale… jeśli wyjdzie do walki z Saffiedinem w formie z walki z Tonym Fergusonem – zajedzie Belga.

Saffiedine uwielbia walkę w spokojnym tempie, trzymając rywali na dystans ciosami prostymi, głównie lewym. Pomimo tego, że jest bardzo mobilny, to niemal każdy z jego dotychczasowych rywali był w stanie ustawiać go sobie na siatce. I spodziewam się, że właśnie tak czynił będzie Brazylijczyk, a pojedynek może odrobinę przypominać ten, w którym zdeklasował również lubującego się w walce na środku oktagonu i wymianach kickbokserskich Anthony’ego Pettisa. Innymi słowy, RDA będzie przebijał się przez kontr-defensywę Saffiedine’a, zmuszając go do walki w półdystansie, z plecami na siatce. Tu i ówdzie wplecie do swojej gry trochę klinczu, spróbuje obalenia – choć powodzenie tego ostatniego z uwagi na kapitalne defensywne zapasy Tareca jest mocno wątpliwe.

Podkreślam jednak, że o ile wiemy, czego się spodziewać po Saffiedinie, to jednak forma dos Anjosa jest mocno zagadkowa. Stawiam jednak na to, że od starcia z El Cucuy’em nie doznał aż tak dużego regresu i dzięki ostrej presji i dobrej kondycji wypunktuje rywala, udanie rozpoczynając przygodę z kategorią półśrednią.

Zwycięzca: Rafael dos Anjos przez decyzję

PODSUMOWANIE

WalkaBartek S.Maciej S.
Holm -Correia
1.17 - 5.25

Holm

Holm
Arlovski - Tybura
2.80 - 1.44

Tybura

Tybura
Kim -Covington
3.50 - 1.30

Covington

Kim
Saffiedine - RDA
3.15 - 1.36

RDA

RDA
Gomi -Tuck
3.50 - 1.30

Tuck

Tuck
Asker -Harris
3.50 - 1.30

Harris

Harris
Caceres - Dy
1.30 - 3.50

Caceres

Caceres
Scoggins - Sasaki
1.17 - 5.00

Scoggins

Scoggins
Li - Camacho
1.22 - 4.25

Li

Li
Kwak - Russell
1.81 - 2.00

Russell

Kwak
Inoue -De Tomas
1.33 - 3.30

Inoue

Inoue
Kim -Pudilova
2.10 - 1.73

Pudilova

Kim
Ostatnia gala7-4dodac ufc 203
Łącznie888-49879-43
Poprawne64,06 %64,75 %

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.






Dodaj komentarz na forum lub w polu poniżej (będzie również widoczny na forum)!


Nie jesteś zalogowany / zarejestrowany



Nie możesz pisać komentarzy



Wskazówka: Zaloguj się lub zarejestruj, by móc komentować i uzyskać wiele dodatkowych funkcjonalności!



    


  1. Co do Andrzeja - gość podobno trenuje w ATT, więc na moje oko zmiana na plus.

     

    Holm tko 4/5

    Andrzej dec 1/5

    Colby dec 2/5

    RDA dec 3/5

    Tuck dec 3/5

    Harris tko 2/5

    Scoggins tko 4/5

    Russel dec 1/5

    Pudilova dec 1/5


  2. 


  3. Co do Tybury stylistycznie nie jest to dla niego łatwy pojedynek. Natomiast dla Andrzeja w wadze ciężkiej żaden zawodnik nie jest wygodny( z racji niskiej odporności na ciosy). Powiem nawet więcej, niektórzy pewnie się zaśmieją ale moim zdaniem gdyby Andrzej zawalczył z Omielańczukiem byłbym spokojniejszy o wynik( z racji dużo większej szybkości i mimo wszystko lepszych szlifów technicznych w stójce od Tybury) ale jestem pozytywnej myśli.