Sierpem #62 – jak Tomasz Narkun rozmontował Mameda Khalidova?


Szczegółowa techniczna analiza walki wieczoru łódzkiej gali KSW 42, w której Tomasz Narkun poddał Mameda Khalidova.

Tomasz Narkun przerwał nieprawdopodobną serię czternastu zwycięstw Mameda Khalidova, w walce wieczoru gali KSW 42 w Łodzi fundując mu pierwszą porażkę od 2010 roku.

Jak do tego doszło? Jakie elementy zadecydowały? Czy czeczeński zawodnik przegrał „na własne życzenie”? Czy może za zwycięstwem stargardzianina stoi jednak coś więcej?

W niniejszej analizie przyjrzę się technicznym elementom walki – notabene, najlepszej w historii KSW – które przesądziły o takim a nie innym rezultacie. Nie będę jednak analizował każdej pojedynczej akcji, zamiast tego skupiając się na tych kluczowych i najbardziej powtarzalnych oraz zmianach, jakich obaj dokonywali w swojej taktyce na przestrzeni niespełna 12 minut walki.




RUNDA 1

Przed pojedynkiem nie było żadnym sekretem, jak obaj zawodnicy podejdą do tej potyczki. Mniejszy, szybszy Khalidov spróbuje trzymać większego, silniejszego Narkuna na końcach swoich pięści, wykorzystując swoje stójkowe szlify techniczne – uzupełniane o świetną dynamikę – do rozbijania mistrza 93 kilogramów.

Ten natomiast starał się – z niezłym skutkiem – wywierać presję i zasypywać Khalidova masą kopnięć – głównie frontalnych i niskich. Wszystko to uzupełniał o długie proste – najczęściej jaby z okolicznościowym prawym prostym albo prawym sierpem.

Zacznijmy jednak od początku – a ten w wykonaniu Mameda wyglądał okazale. Dwa razy powalił bowiem rywala na deski soczystymi prawymi.

Jak do tego doszło?

Knockdowny

Otóż, poza oczywistą przewagą szybkościową Khalidova oraz jego precyzją, bardzo istotną rolę w posłaniu Żyrafy na deski odegrały dwa długie krosy, jakimi postraszył go Mamed wcześniej.

Pół minuty po rozpoczęciu walki Khalidov doskoczył do Narkuna z długim prawym prostym na korpus. Stargardzianin w porę jednak odskoczył, unikając uderzenia.

Niespełna pół minuty później reprezentant Berkutu Arrachionu Olsztyn raz jeszcze wyprowadził bliźniaczo podobne uderzenie – choć i tym razem Tomasz zachował dystans, cofając się przed uderzeniem.

Abstrahując od tego, że powyższe przykłady pokazują nam, jak długą drogę do przebycia miał Khalidov w starciu z Narkunem – z uwagi na gabaryty rywala musiał utrzymywać większy niż zazwyczaj dystans, a więc i skracanie go było trudniejsze – to mistrz 84 kilogramów w ten właśnie sposób przygotował sobie rywala pod prawego na górę. Po dwóch bliźniaczo podobnych akcjach Narkun mógł bowiem na kolejny doskok Khalidova z prawym spodziewać się, że uderzenie ponownie pójdzie na schaby.

Nic takiego nie miało jednak miejsca…

Narkun wywiera presję, zbliża się do Khalidova, szykuje się do odpalenia prawego prostego – Czeczen odchodzi do swojej lewej.

Stargardzianin szybko dostosowuje się do zejścia olsztynianina do lewej i podąża za nim. Khalidov jednak już przygotowuje się do osadzenia prawej nogi i ostrego skrócenia z niej dystansu z prawym. Ręce Narkuna nie są przy głowie. Nadal pozostaje on też w ruchu, zmierzając w kierunku rywala.

Khalidov odpala szybkiego prawego między rękami źle oceniającego dystans Narkuna. Cios wchodzi czysto. Bereserker traci równowagę.

Dodajmy, że Narkun wyciągnął z tej akcji wnioski – zdał sobie bowiem sprawę z przewagi szybkościowej, jaką dysponował Khalidov i przy kolejnych próbach skracania dystansu zaprzęgał do działania lewego prostego, będąc znacznie uważniejszym. Powyżej bowiem niemalże „wszedł” na cios – bez żadnej defensywy, bez przygotowania.

Pójdźmy jednak dalej – Żyrafa inkasuje prawego i ląduje na deskach po raz pierwszy…

Nie jest to jednak ciężki knockdown. W 5-stopniowej skali Johna McCarthy’ego jest to najlżejszy z knockdownów, a więc taki, przy którym upadający zawodnik od razu amortyzuje upadek rękami. Powyżej Narkun podpiera się prawicą, lewą próbując jeszcze na wszelki wypadek uchronić się przed potencjalnym natarciem przeciwnika.

Ostatecznie jednak przewraca się na plecy, jeszcze w międzyczasie podpierając się na łokciu, podczas gdy Mamed rusza do dobitki.

Narkun jest już na plecach, ale od razu otwiera szeroko ręce, prawdopodobnie w ten sposób nie tylko dając sygnał Khalidovowi, że „wszysto gra” – co zresztą powiedział mu w parterze – ale też zapraszając go do gardy. Gdy Mamed nadchodzi, nogi Żyrafy są już w gotowości.

Ostatecznie jednak Czeczen pozwolił w pełni świadomemu rywalowi, próbującemu nawet chwytać jego nogę w pewnej chwili, wstać. Tylko po to, by chwilę potem raz jeszcze posłać go na deski – swoją ulubioną kombinacją, którą w poprzednich walkach odpalał wielokrotnie.




Jak wyglądało to podczas KSW 42?

Khalidov doskakuje ze swoją firmową kombinacją – kamuflującym prawego i rozbijającym gardę lewym oraz podążającym za nim prawym – Narkun jest tym razem bardziej uważny i od razy włącza wsteczny, próbując też się odchylać.

Jednak lewa ręka Khalidova kompletnie rozbija gardę Narkuna i ponownie soczysty prawy dosięga jego szczęki. Znajdujący się wówczas w odwrocie i nietrzymający równowagi – jedna noga na deskach klatki – Berserker ląduje na deskach po raz drugi.

Ponownie jednak jest to najsłabszy z McCarthy’owych knockdownów – Żyrafa przy upadku podpiera się łokciem.

Khalidov błyskawicznie jednak dopada go i udanie obchodzi jedną nogę rywala, traktując go soczystym prawym z góry, po którym głowa Narkuna odbija się od desek. Berserker ponownie jednak szybko dochodzi do siebie.

Poniżej oba knockdowny.

Po drugim posłaniu rywala na deski Mamed spędził w jego gardzie kilkadziesiąt sekund, będąc tam bardzo uważnym – kleił się, nie dawał Tomkowi sposobności na wyrwanie ręki, od czasu do czasu atakując tylko krótkimi uderzeniami.

Żyrafa z kolei próbował odpowiadać uderzeniami z dołu, w końcu czając się na trójkąt – akcja poniżej.

Bliźniaczo podobnie do rozstrzygającej akcji, Żyrafa chwyta prawą rękę Khalidova, zarzuca nogi i próbuje złapać go w trójkąt. Khalidov prostuje się, ucieka z ręką i uznaje, że parteru wystarczy. Wstaje i odmawia zapraszającemu go z powrotem na dół rywalowi – sam zachęca go do powstania.

Nie będę szczegółowo omawiał każdej z pozostałych akcji w pierwszej rundzie. Zwrócę jednak Waszą uwagę na kluczowe elementy taktyki obu zawodników w pierwszych pięciu minutach.

Kopnięcia frontalne na korpus

Przede wszystkim, Żyrafa z bardzo dużą częstotliwością korzystał z kopnięć frontalnych, bardziej smagających snap-kicków – i część z nich dosięgnęła korpusu Khalidova. Czeczen nie próbował ich omijać, schodząc do boku i kontrując z ciosami – niewykluczone, że dystans dzielący go od rywala skutecznie go do tego zniechęcał.

Poniżej cztery przykłady. Zwracam uwagę, że Żyrafa kopał z obu nóg, co oczywiście czyniło go bardziej nieprzewidywalnym, utrudniając Khalidovowi obronę.

Tego rodzaju kopnięciami Tomek smagnął Mameda pięciokrotnie w pierwszej rundzie.

Jeszcze częściej atakował jednak w inny sposób…

Lowkingi Narkuna

Stargardzianin zaprzęgnął do działania najlepszą broń na mobilnych, szybkich zawodników – czyli niskie kopnięcia.

Niczym swego czasu Mauricio Shogun Rua w pierwszej walce z ruchliwym Lyoto Machidą, tak i tutaj Narkun chętnie smagał Khalidova lowkingami z obu nóg, wyraźnie sprawiając temu ostatniemu problemy i tym samym zmuszając go do podwójnego zastanowienia przed wejściem w dystans. Długie nogi polskiego zawodnika na pewno też nie utrudniały mu dosięgania starającego się pozostawać poza zasięgiem Mameda.

Podobnie jak w przypadku frontali, tak i w przypadku niskich kopnięć zabrakło kontr Khalidova – pomimo widocznej powyżej obniżonej gardy Narkuna w momencie wyprowadzania lowkingów. Niewykluczone jednak, że dystans dzielący obu zawodników był zbyt duży, zniechęcając Czeczena do kontr.

Mamed również kopał na kilka sposobów frontalami, ale Tomek prezentował zupełnie inne podejście do tematu – na każde niemal kopnięcie Khalidova reagował bowiem rozpuszczaniem rąk i próbami kontr.

Narkun próbuje odpowiadać kontrami na kopnięcia Khalidova

Niektóre z kopnięć reprezentanta Berkutu Arrachionu Olsztyn doszły celu – ale po każdym musiał błyskawicznie włączać mocny wsteczny – dodatkowo drenując energię – aby uniknąć długich kontrujących rąk Narkuna.

Poniżej dwa przykłady prób kontry prawym sierpem w wykonaniu Żyrafy – pierwsza na dwóch zdjęciach…

I druga na czterech zdjęciach.

Próby te były nieudane – prawica mistrza 93 kilogramów nie dosięgnęła szczęki mistrza 84 kilogramów. Nie miało to jednak większego znaczenia, bo nie dość, że Khalidov musiał wówczas marnować siły na ostrą ucieczkę, to z uwagi na takie nastawienie Narkuna do kopnięć – tj. ciągłych prób ich kontrowania – czeczeński zawodnik musiał być znacznie uważniejszy przy ich wyprowadzaniu, prawdopodobnie ograniczając też w pewnym stopniu tak przecież lubiane przez siebie ataki nożne.




Khalidov jeszcze kilka razy w pierwszej rundzie próbował kombinacji, która przyniosła mu powodzenie – tj. knockdown.

Lewy – prawy Khalidova

I zdołał jeszcze nie raz dosięgnąć szczęki Narkuna, ale stargardzianin był znacznie uważniejszy, nie wpadał bez defensywy w półdystans – jak przy pierwszym knockdownie – i w rezultacie Khalidov nie był już w stanie posłać go na deski, ani nawet naruszyć.

Powyżej odrobinę zmodyfikowany atak lewym i prawym w wykonaniu Khalidova. Tym razem Czeczen doskakuje z lewym sierpem, którego celem jest szczęka Narkuna – a nie jego garda. Następnie podąża za ciosem, dokładając prawego prostego. Berserker pozostaje jednak czujny, trzymając dystans i pochylając się przed ostatnim uderzeniem.

Poniżej natomiast dwie klasyczne akcje Khalidova – a więc lewy rozrywający gardę i prawy prosty, ewentualnie ciasny sierpowy.

Narkun nie dał się już jednak nabierać, w większości dobrze pod tego rodzaju atakami nurkując i utrzymując dystans.

Raz jeszcze jednak Żyrafa w rundzie pierwszej przywitał się z deskami… Po przechwyceniu niskiego kopnięcia przez Khalidova.

Rzecz jednak w tym, że Mamed nie zszedł za nim do parteru, co zresztą odradzali mu mocno trenerzy w narożniku. W bliźniaczo podobnej sytuacji w trzeciej rundzie podąży za stargardzianinem – na swoją zgubę. Ale dojdziemy do tego…

Podsumowując otwierającą rundę… Przewaga bokserska Khalidova była wyraźna, trafiał znacznie częściej, posłał Narkuna na deski dwa razy. Żyrafa jednak wyciągnął z tych lekcji naukę, będąc znacznie ostrożniejszym i koncentrując się na okopywaniu korpusu i nóg rywala, jednocześnie próbując kontrować każdą niemal próbę kopnięcia.

Wspomniane kopnięcia na nogi i korpus, znacznie większa mobilność Khalidova, chwile sprintu (vide zdjęcia poniżej) spod siatki oraz w obronie przed kontrami na kopnięcia, metodyczna presja ze strony Narkuna, obrotówki i obrotowe backfisty Mameda, a także pomijany fakt, że Czeczen w każdy niemal cios wkłada maksymalną moc, wyprowadzając go na pełnej dynamice, zaczęły uszczuplać jego kondycję, co stawało się widoczne już w końcówce rundy.

Mamed salwuje się mocnym sprintem przed nacierającym Tomkiem.

Dlatego – faworyzowawszy przed walką Khalidova – po pierwszej rundzie pozwoliłem sobie zdanie zmienić.

Wszyscy sędziowie zgodnie wypunktowali pierwszą rundę w stosunku 10-9 dla Khalidova. Osobiście na żywo punktowałem nawet 10-8, ale po obejrzeniu powtórek nie mam żadnego problemu z punktacją 10-9.

Kronikarskim obowiązkiem wspomnę jeszcze o możliwym skręceniu kostki przez zawodnika z Olsztyna, do którego doszło w 2:10 pierwszej rundy.

Oczywiście jednak powyższe zdjęcie niczego nie dowodzi – niewykluczone bowiem, że Khalidov nawet tego nie odczuł. Ot, ciekawostka.

Wracając zaś do tematu… Jakich poprawek obaj zawodnicy dokonali w drugiej rundzie?

RUNDA 2

Część elementów w drugich pięciu minutach pozostała niezmienna. Otóż, Narkun nadal kontynuował ostrzeliwanie korpusu – trafił sześć razy – i nóg – trafił dziewięć razy – Khalidova, co oczywiście nie pozostawało bez wpływu na kondycję i mobilność czeczeńskiego zawodnika.

Poniżej kilka przykładów zewnętrznych i wewnętrznych lowkingów w wykonaniu Narkuna.

Tutaj natomiast widzimy kolejne kopnięcia na korpus, których Khalidov nie był w stanie kontrować. Uwagę zwraca, że Tomek wykorzystywał pełen zasięg swoich nóg, co oczywiście utrudniało Mamedowi przedarcie się przez rzeczone kopnięcia i próby dopadnięcia go ciosami.

Nadal też zawodnik ze Stargardu nie pozwalał rywalowi na rozpuszczanie kopnięć – zamiast się przed nimi cofać, niewiele sobie z nich robiąc, chwytał je i próbował odpowiadać z ciosami. Jak najbardziej można było odnieść wrażenie, że swoją siłą, tężyzną, odpornością po prostu przebijał się przez próby technik nożnych Mameda, zagrażając mu ciosami i zmuszając go do mniej lub bardziej chaotycznej ucieczki.

Poniżej trzy 2-zdjęciowe przykłady, na których Berserker nie wycofuje się przed kopnięciami Mameda, wykorzystując je jako sposobność do zadania własnych ciosów – a konkretnie prawych sierpowych.

Powyższe elementy w grze Narkuna nie uległy zatem zmianie w porównaniu do rundy pierwszej. Nadal kopał na korpus i nogi, próbując kontrować techniki nożne Mameda.

Podopieczny Szymona Bońkowskiego i Pawła Derlacza dokonał jednak ważnej zmiany w drugich pięciu minutach. Zaczął mianowicie ostrzeliwać rywala soczystymi lowkingami – nie standardowymi na udo, ale tymi na wysokości łydki.

I trzeba Czeczenowi oddać, że kopnięcia te sprawiały polskiemu zawodnikowi sporo problemów. Tu i ówdzie Narkun zdołał co prawda unieść nogę, ale wtedy dostawał tymże kopnięciem prosto w kostkę, co mogło się dla niego skończyć nawet gorzej niż zainkasowanie tegoż kopnięcia na łydkę.

W ten sposób Khalidov odrobinę spowolnił tempo walki, ograniczając presję ze strony stargardzianina. Kopnięcia na łydkę uniemożliwiały też ich przechwycenie, co miało kapitalne znaczenie – nie jest bowiem żadnym sekretem, że Żyrafa uwielbia przechwytywać standardowe – bite na udo – lowkingi, zamieniając je na obalenia. Z tymi na łydkę nie był w stanie tego czynić.

To jednak nie wszystko, bo Mamed wprowadził do swojej gry jeszcze jeden element, z którego praktycznie nie korzystał w pierwszej rundzie. Chodzi mianowicie o…




Bezpośredni lewy sierpowy

Prawdopodobnie Khalidov chciał w ten sposób zaskoczyć nieustannie spodziewającego się przecież prawego prostego Narkuna. Być może dostrzegał też, że stargardzianin czasami opuszczał swoją prawą rękę, co mogło Mamedowi torować drogę do wspomnianego lewego sierpa.

Poniżej cztery takie bliźniaczo podobne 2-zdjęciowe akcje.

Co łączy wszystkie powyższe przykłady poza tą samą techniką, której poszukuje Mamed? Otóż, żaden z tych lewych sierpowych nie doszedł celu. Nie dość bowiem, że prawica Narkuna cały czas pozostawała w gotowości, to dobrze kontrolował on też dystans. Nie tak już dynamiczny jak w pierwszych minutach Khalidov nie był w stanie zaskoczyć w ten sposób rywala.

To jednak nie wszystko, bo – uprzedzając nieco fakty – właśnie takim samym lewym sierpowym w trzeciej rundzie Mamed zapoczątkował swój koniec, inkasując kontrę. Kontrę, do której Narkun przygotowywał się przez całą drugą rundę, tych właśnie lewych unikając. W trzeciej natomiast w końcu sam odpalił… Ale po kolei.

Grzechem byłoby nie odnotować, że w drugiej rundzie Narkun zaczął bardzo dobrze korzystać z ciosów prostych – i nie tylko. Łącznie trafił aż jedenaście razy na głowę Khalidova, podczas gdy sam zainkasował osiem ciosów.

Jak to wyglądało w praktyce?

Podwójny lewy prosty

Khalidov nie jest zawodnikiem, który korzysta z gardy. Zamiast tego kontroluje dystans pracą na nogach, a następnie – gdy się nieco zmęczy – balansem.

Na czterech powyższych zdjęciach widzimy podwójnego lewego prostego w wykonaniu Narkuna. Khalidov unika pierwszego ciosu, cofając odrobinę głowę, ale przed kolejnym – z doskokiem – już nie jest w stanie się ustrzec, inkasując go na szczękę.

To jednak nie wszystko, bo Żyrafa rozkręcał się z minuty na minutę. O ile w pierwszej odsłonie na szarże Khalidova reagował mocnym wstecznym i unoszeniem rąk, to w drugiej nadal dbał co prawda o zachowanie dystansu – ale zaczął odpowiadać lewym prostym (ciasnym sierpem), dobrze wykorzystując swój zasięg.

Kontry lewym prostym/sierpem Narkuna

Oto, jak wyglądało to w praktyce.

Mamed sposobi się do swojej ulubionej kombinacji – czyli lewego rozbijającego gardę i prawego na głowę.

Tym razem Tomek jednak nie zamierza oddawać pola. Cofa odrobinę głowę, ale już przygotowuje się do odpalenia lewego. Cios Mameda pruje powietrze, a lewy kontrujący Tomka trafia czeczeńskiego zawodnika w ucho.

I kolejna akcja…

Khalidov poszukuje wewnętrznego lowkinga, podchodzi blisko… Za blisko. Za chwilę trafi co prawda wewnętrznym kopnięciem, ale wcześniej inkasuje lewego prostego od Berserkera.

I dalej…

Mamed rusza z kolejnym lewym-prawym, ale tym razem na korpus. Dotyka rywala tylko końcówką pięści, a w odpowiedzi dostaje lewego w okolice ucha lub tuż za nim.

Przenosimy się do końcówki drugiej rundy. Mamed rusza z kolejną szarżą – tym razem podwójnym prawym…

Khalidov startuje z długim, niesygnalizowanym prawym, wpadając w dystans… Narkun pozostaje w gotowości – ręce wysoko, gotowy do odwrotu.

Żaden z dwóch prawych Czeczena nie dosięga szczęki cofającego się i odchylającego Polaka, który sam karci go kolejnym lewym.

Khalidov nie był już tak dynamiczny w drugiej odsłonie. Miał większe problemy z pokonywaniem dystansu. Narkun natomiast czuł się w wymianach bokserskich coraz pewniej. W większości przypadków nie tylko dobrze unikał coraz mniej technicznych i wolniejszych ataków Khalidova (vide zdjęcia poniżej), ale przede wszystkim zaczął wspomnianymi lewymi karcić go za te próby ofensywne.

Mamed rusza z ostrym prawym, ale jest daleki od dosięgnięcia szczęki coraz lepiej czującego pojedynek i dystans Tomka.

Prawy na prawy

Istotne dla drugiej rundy mogły okazać się też dwie ostre wymiany, w których obaj poszli z soczystymi prawymi sierpami. Poniżej pierwsza z tych akcji…

Khalidov i Narkun idą z ostrym prawym sierpem. Cios tego drugiego, który jest bardziej skupiony na lowkingu, pruje powietrze – Mamed dobrze się odchyla – natomiast ten pierwszy trafia w okolice szyi, barku stargardzianina.

50 sekund później było już zupełnie inaczej…

Narkun wchodzi w dystans, Khalidov nie zamierza oddawać pola – przypominam, że nie jest już tak żwawy jak w pierwszej rundzie. Rzecz jednak w tym, że mistrz 84 kilogramów swoim zwyczajem najpierw lewą próbuje rozbić gardę/zmylić rywala, podczas gdy ten ostatni nie traci na to czasu, po prostu odpalając prawicę…

Żyrafa bierze też poprawkę z pierwszej tego typu wymiany sprzed 50 sekund i tym razem uderza bardziej do swojej prawej – prosto w głowę próbującego podobnie jak wcześniej odchylać się Khalidova. Trafia czysto, podczas gdy prawy Mameda dopiero po chwili pruje powietrze obok świetnie nurkującego Tomka.

Dominacja Narkuna w końcówce rundy II

Jeszcze ważniejsza dla losów walki okazała się jednak końcówka drugiej rundy, w której Żyrafa okrutnie podkręcił tempo, prawdopodobnie zyskując też ogromne pokłady pewności siebie. A jak wiadomo, MMA to w 90% głowa, a pozostałe 10% to kwestia mentalna…




Nie ma przypadku w słowach Żyrafy po walce, który stwierdził, że w trzeciej rundzie poczuł wiatr w żaglach, poczuł prawdziwą bitkę. Wszystko oczywiście dlatego, że końcówka drugiej należała do niego. Oto, jak to wyglądało…

Narkun wyprowadza kombinację 1-2. Khalidov, mocno już zmęczony, nie cofa się, zamiast tego próbując odchylić się przed uderzeniem – i rzeczywiście, przed lewym zdołał się odchylić…

Pozostał jednak na miejscu, a Żyrafa rzucił długiego prawego – ni to sierpa, ni krosa – dosięgając czeczeńskiego zawodnika czysto.

I zaczęła się pogoń! Narkun ruszył z kolejnymi ciosami, spróbował ataku latającym kolanem, ale Khalidov salwował się ucieczką.

W końcu jednak Żyrafa go dopadł, ale po latającym kopnięciu stracił równowagę i wylądował na plecach.

Khalidov był już bardzo zmęczony. Ciężko oddychał otwartymi ustami, a w końcu założył ręce na biodra, co zawsze jest złym znakiem – nawet jeśli stoisz nad rywalem. Narkun kopał z pleców, a gdy wstawał, Khalidov zerknął gdzieś w dal – albo na narożnik, albo na zegar z czasem.

Gdy tylko wstał, Tomek ruszył do kolejnej ostrej szarży. Nie mogło bowiem umknąć jego uwadze, jak Mamed łapał powietrze ustami.

Szalona Żyrafa rusza w pogoń za czmychającym resztką sił Mamedem. Narkun zaatakował dwoma lewymi i prawym, z których ten środkowy cios doszedł celu. Gdy zaś w ostatniej fazie Khalidov zatrzymał się, zagrażając kontrą – stargardzianin błyskawicznie to rozpoznał, zaprzestając pogoni.

Druga runda również ostatecznie poszła na konto Khalidova – zasłużenie – ale Narkun zyskał w niej masę pewności siebie. Zainkasował co prawda sporo lowkingów na wysokości łydki, ale sam kontynuował ostrzał własnymi lowkingami i frontalami, jego lewy prosty zaczął działać, w półdystansie trafiał mocniej, a ostatnie 15 sekund rundy – kluczowe dla nastawienia psychicznego – stało pod znakiem jego dominacji.

RUNDA 3

Do rundy trzeciej Berserker wyszedł więc naładowany pewnością siebie i w pełni świadomy, że nie tylko notował sporo sukcesów w poprzedniej odsłonie, ale też, że przewaga kondycyjna należy do niego.

I było to widoczne.

Już w pierwszej akcji Narkun zaatakował kombinacją 1-2. Khalidov pozostał na miejscu, swoim zwyczajem odchylając się i prostując ręce. W ten sposób zdołał uniknąć pierwszego lewego, ale…

… ale po drugim jego głowa wyraźnie odskoczyła.

W tym momencie Tomek prawdopodobnie kipiał od pewności siebie – do czego miał też pełne podstawy.

W starciu z Brettem Cooperem (powyżej) defensywa Khalidova nie polegała tylko na prostowaniu rąk i odchylaniu się – była wsparta pracą na nogach. Tymczasem w trzeciej rundzie walki z Narkunem reprezentant Berkutu Arrachionu Olsztyn był już niezwykle zmęczony, w większości akcji próbując bronić się samym balansem i wyprostowanymi rękami. Jednak zasięg Żyrafy to inna bajka…

Po przedstawionym wyżej podwójnym jabie Narkun poszedł za ciosem.

Ustawił sobie Khalidova lewym i odpalił długiego prawego. Z powtórek trudno orzec, ale wydaje się, że cios mógł smagnąć odchylającego się Mameda, który wtedy dopiero włączył wsteczny. A Żyrafa za nim!

Mamed błysnął jednak bardzo ładnym lewym kontrującym sierpem, schodząc do swojej lewej i unikając szarży rywala.

Kilkanaście sekund później doszło do najważniejszej wymiany w tym pojedynku. Mamed Khalidov ponownie ruszył z bezpośrednim lewym sierpowym, którym tak chętnie atakował w drugiej rundzie. Jak pamiętacie, Narkun unosił wówczas prawicę i cofał się/odchylał, dobrze kontrolując dystans.

Nie tym razem. Tym razem bowiem ani myślał się cofać. Znał już ten cios. Mamed w końcu go z nim zaznajomił. Wcześniej go unikał, a teraz – już pewny siebie – odpowiedział kluczową kontrą…

Mamed doskakuje z bezpośrednim lewym sierpem i cios dochodzi nad prawą ręką Tomka. Ten jednak w międzyczasie skręca się lekko do prawej i odpala własnego lewego sierpa. Prawica Khalidova jest zbyt nisko i…

I tutaj niestety mieliśmy zmianę ujęcia kamery… Tym niemniej…

Lewy sierpowy Narkuna dosięga szczęki Khalidova. To jednak nie wszystko, bo Żyrafa odpala też prawicę! Z powtórki trudno orzec, czy dosięgnęła ona czubka nosa Khalidova, ale absolutnie wykluczyć tego nie sposób. Przez milisekundę widać następnie, jak Mamed traci kontrolę nad błędnikiem i włącza ostry wsteczny.

Przypominam, że po walce czeczeński zawodnik przekonywał, że cofnął się na siatkę, ponieważ chciał, aby Narkun zmęczył się, ostrzeliwując go, ale… Abstrahując od tego, że dość wymyślną taktyką byłoby pozwalanie rywalowi na obijanie cię pod siatką, aby się zmęczył, to analiza tychże fragmentów w najmniejszym stopniu nie potwierdza narracji mistrza 84 kilogramów.

Po przedstawionej powyżej kombinacji lewego i prawego sierpowych Narkuna Khalidov zachwiał się – ale to nie wszystko… Przyjrzyjmy, co działo się dalej…

Mamed cofa się, prostuje lewą rękę, unika prawego sierpa szarżującego Narkuna. Następnie pochyla się do prawej. Tomek doskonale to widzi…

Mamed zresztą też wie, czego się spodziewać. Narkun na pierwszym zdjęciu był o włos od wyprowadzenia lewego kopnięcia na głowę, na które zresztą Khalidov był przygotowany – vide uniesiona prawa ręka strzegąca głowy. A jednak Żyrafa nie odpalił – wiedział, że trzeba najpierw dobrze się ustawić…

Spójrzcie na prawą stopę Tomka na ostatnim ze zdjęć. A teraz spójrzmy niżej…

Narkun przygotowuje się pod kopnięcie na głowę – opóźnia je! – aby zdobyć dominującą pozycję! Dominującą względem próbującego odchodzić do prawej – a więc od siatki! – Khalidova. Schodzi mianowicie prawą, podporową nogą do wewnątrz wykrocznej nogi Khalidova i smaga go kopnięciem na głowę.

Ta właśnie jedna, drobna korekta w ustawieniu Tomka pozwoliła mu zamknąć próbującego orbitować do prawej Khalidova. Kopnięcie na głowę z tej pozywcji cofnęło Czeczena o dobre dwa metry do tyłu, uniemożliwiając mu jego ulubiony sposób ucieczki spod siatki – czyli do swojej prawej strony.

Khalidov jest już po tymże kopnięciu na głowę – zblokowanym jedną ręką – w zasadzie na siatce. Latające kolano Żyrafy i oto rozpoczyna się decydujący etap walki.

Nie będziemy szczegółowo przyglądać się szarży Narkuna pod siatką. Mamed przyznał, że mocno odczuł dwa kolana, ale były też tam 2-3 ciosy, które weszły czysto. Kolan było nawet więcej i choć część z nich Khalidov zblokował, to z pewnością odczuł ich impet – rozbijały bowiem one jego gardę.

Ba! W 4:05 sędzia Piotr Michalak, widząc, co się dzieje, klaska w dłonie, prawdopodobnie krzycząc do Khalidova, aby ten zaczął się bronić.

I w końcu, trzy sekundy później Mamed znalazł sposób, aby złapać dystans.

Narkun próbuje kolejnego kolana na głowę, ale nie ma zapiętej klamry na karku Khalidova. Ten odpycha go lewą i w końcu ma odrobinę swobody.

Na rozerwanie częstuje Tomka soczystym lewym. Ten jednak niewiele sobie z tego robiąc, próbuje ponownie zapinać tajską klamrę. Mamed dystansuje jednak lewą i…

Odpala soczystego prawego, który wchodzi czysto. Potem poprawia krótkim lewym prostym. Narkun tymczasem cały czas próbuje złapać jego szyję, aby zaatakować kolanami.

Kolejny mocny prawy Khalidova – tym razem w okolice szyi Narkuna. Stargardzianin znów chwyta szyję, próbując ściągać rywala, ale Mamed trafia lewym i potem próbuje odpychać Tomka.

Narkun złapał jednak kark przeciwnika, ale ten ma jeszcze nieco przestrzeni – w sam raz na wystrzelenie potężnym prawym z dołu – pruje jednak powietrze. W końcu też Mamed zrywa tajską klamrę.

Zyskuje odrobinę przestrzeni i próbuje prawego, ale Narkun lewą blokuje cios, odpalając lewe kolano. Mamed przechwytuje je…

I przewraca Narkuna…

Wnioski z powyższej wymiany? Może najpierw pytanie – kiedy ostatnio widzieliście Mameda, który osadza nogi i rozpuszcza ręce w półdystansie, idąc na wojnę? No właśnie… Nie ulega wątpliwości, że w części było to spowodowane chęcią odgryzienia się Narkunowi za fragmenty kliczerskie, w których przyjął sporo uderzeń, ale też absolutnie nie sposób wykluczyć, że zmęczenie Czeczena odegrało tu istotną rolę. Wszak w wielu poprzednich wymianach brakowało mu już pracy na nogach.

Berserker tymczasem niewiele sobie z tych uderzeń robił, konsekwentnie poszukując powrotu do tajskiej klamry. Mamed wystrzelił w niego wszystkim, czym na tym etapie walki dysponował – i nie był nawet bliski nie tyle powalenia, co choćby zachwiania Żyrafą.

W przeciwieństwie do pierwszej rundy, w której również przechwycił kopnięcie Narkuna, przewracając go, tym razem jednak nie miał żadnych wątpliwości – i zszedł za nim do parteru, podpisując na siebie wyrok. Być może decyzja o pójściu w walkę na chwyty z lepszym i silniejszym graplerem podyktowana była jego przeświadczeniem, że da sobie radę – wszak w pierwszej rundzie spędził przecież w gardzie stargardzianina kilkadziesiąt sekund.

Wydaje się jednak, że Khalidov liczył też jednak na odpoczynek z góry, złapanie oddechu. Nie ulegało bowiem żadnej wątpliwości, że to on był zawodnikiem bardziej zmęczonym – a teraz dodatkowo przed chwilą zainkasował sporo uderzeń i sam wystrzelił pięcioma bombami, które nie zrobiły jednak na rywalu wrażenia!

Potrzebował chwili oddechu.

Co natomiast wydarzyło się potem?

Mamed atakuje lewym na korpus, a następnie – drugie zdjęcie – prawym na korpus. Potem jednak łakomi się na atak na głowę i…

Prawy Mameda trafia czysto, ale Tomek nic sobie z tego nie robi. Puszcza lewą rękę Khalidova i – tutaj spekuluję, bo niestety na żadnym ujęciu tego nie widać – przechwytuje jego prawicę. Zaczyna się skręcać…

Wciska prawą rękę Khalidova do środka, lewa zostaje na zewnątrz. Zarzuca nogi i zapina je – choć nie z tej strony, co trzeba. Żaden to jednak problem dla tej klasy graplera…

Szybko przekłada lewą stopę pod prawym kolanem, przechwytuje też prawą nogę Khalidova i jest po wszystkim. Z takiej pozycji nie ma prawa wydostać się nikt i Mamed jest tego w pełni świadom. Szybko odklepuje..




PODSUMOWANIE

Gdyby pokusić się o podsumowanie pojedynku jednym zdaniem, brzmiałoby ono mniej więcej tak: „Narkun przetrwał wszystko, co Khalidov miał do zaoferowania, poczynił poprawki, rozkręcił się i go zajechał”.

Ogromne znaczenie dla przebiegu walki miały zasoby kondycyjne reprezentanta Berkutu Arrachionu Olsztyn, a co za tym idzie dwie najważniejsze bronie w jego arsenale – mobilność i szybkość. Negatywnie wpływały na nie:

  • próby urwania Narkunowi głowy, pełna moc w każdym niemal uderzeniu
  • niskie kopnięcia Tomka
  • frontale na korpus Narkuna
  • ciągła presja ze strony Berserkera
  • przedzieranie się przez długie kończyny stargardzianina
  • ekwilibrystyczne techniki drenujące energię – głównie obrotówki
  • walka na wstecznym przez większość pojedynku
  • ucieczka po próbach kopnięć spowodowana kontrami Narkuna

Dwa knockdowny w pewien sposób obudziły Żyrafę. Zdał sobie sprawę, jak szybki i niebezpieczny jest Khalidov, jak bardzo trzeba uważać przy skracaniu dystansu. Pierwszą rundę przewalczył zatem bardzo ostrożnie na nogach, uważając później na każde combo Mameda. Zamiast ciosami, smagał go lowkingami i frontalami.

W drugiej rundzie poczuł się pewniej. Niskie kopnięcia i kopnięcia smagające na korpus wzbogacił o ciosy proste – podwójne lewe proste i szczególnie lewe proste/sierpowe w kontrze. Dosięgnął też rywala soczystym krosem czy mocnym sierpem w półdystansie. Trafiał ciosami na głowę częściej – 11 do 8 (pełne statystyki – tutaj). Mamed natomiast skupił się na lowkingach na łydkę, które działały bardzo dobrze – ale wyraźnie zwolnił. Nie był już tak dynamiczny. Końcówka rundy drugiej dała natomiast stargardzianinowi ogromnego mentalnego kopa.

W trzeciej odsłonie zagnał Khalidova na siatkę, tam będąc bliskim skończenia. Czeczeński zawodnik znalazł jednak siły na ostatnią szarżę, ale jego ciosy nie zrobiły wrażenia na Narkunie. W rezultacie przewrócił go i wbrew nawoływaniom narożnika zszedł za nim do parteru, podpisując na siebie wyrok.

Cytując księdza Bronisława Bozowskiego: „Nie ma przypadków – są tylko znaki”.

*****

Jak być może zauważyliście, w prawej górnej kolumnie na Lowking.pl pojawiła się opcja wsparcia portalu darowizną. Jeśli podobają się Wam treści i analizy publikowane na portalu oraz chcielibyście wesprzeć jego 1-osobową działalność, będę zobowiązany za każdy datek. Szczegóły – tutaj. Dziękuję!

*****

Wszystkie analizy są dostępne w tej sekcji.

*****

Śledź autora tekstu na Twitterze.

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.






Dodaj komentarz na forum lub w polu poniżej (będzie również widoczny na forum)!


Nie jesteś zalogowany / zarejestrowany



Nie możesz pisać komentarzy



Wskazówka: Zaloguj się lub zarejestruj, by móc komentować i uzyskać wiele dodatkowych funkcjonalności!