UFC

Petr Yan przed debiutem w UFC: „Nie dbam o rywala, zawsze staram się dawać widowisko”

Były mistrz kategorii koguciej ACB i jeden z najbardziej perspektywicznych zawodników z Rosji, Petr Yan, opowiada o sobotnim debiucie w UFC z Teruto Ishiharą.

W rozpisce zaplanowanej na sobotę w Singapurze gali UFC Fight Night 132 ze świecą szukać pojedynków, którymi elektryzowałby się cały świat MMA.

Jednak dla fanów pobieżnie choćby śledzących rosyjską scenę, singapurskie wydarzenie będzie stało pod znakiem debiutu jednego z najbardziej utalentowanych Rosjan, byłego mistrza kategorii koguciej ACB, Petra Yana (8-1).

25-letni zawodnik miał pierwotnie skrzyżować rękawice z Iurim Alcantarą, ale Brazylijczyk z powodu kontuzji wycofał się z walki. Rosjaninowi proponowano jeszcze trzech innych rywali, ale żaden z nich nie był zainteresowany powitaniem go w oktagonie amerykańskiego giganta – poza Teruto Ishiharą.

Analizowałem niektóre z jego walk podczas obozu przygotowawczego.

– powiedział Yan w rozmowie z Kumite Radio.

Ma niezłe umiejętności. Jest niebezpieczny w niektórych elementach, ale nie dbam o jego mocne strony i jego styl. Spróbuję kontrolować walkę, ułożyć ją po swojemu, skupić się na moich mocnych stronach.

Ściągnąłem do Tajlandii sparingpartnera z Rosji, który ma 190 centymetrów wzrostu, jest mańkutem. Specjalista od kickboxingu. Nazywam go Ishiharą seniorem. Pokonywałem go na sparingach, więc z Ishiharą też dam sobie radę, bo to jakby jego uboższa wersja.

No Mercy wyrobił sobie nazwisko w Rosji nie tylko zwycięstwami, ale też sposobem, w jaki walczy. Jest ultra-agresywny, nieustannie wywiera presję, zasypując rywala gradem różnorodnych – często obrotowych – ataków. I nie ukrywa, że podobnie zamierza podejść do potyczki z Ishiharą.

Lubię dawać mocne, ekscytujące walki.

– powiedział.

Nie dbam o to, kto stanie przede mną – zawsze staram się dawać prawdziwe widowisko. Zawsze wychodzę, żeby się bić.

Spodziewam się twardej, ale dominującej i ekscytującej walki zakończonej przed czasem. Występu, z jakich jestem znany.

Nie zamierzam być na siłę kreatywny, wymyślać coś nowego. Zrobię swoje – i nie wydaje mi się, żeby Ishihara był w stanie mnie powstrzymać.

*****

Yoel Romero: „See you soon, boi”

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button