UFC

Nate Diaz: „Wpie*doliłem jednemu, a drugi dostał z liścia, więc obaj to moje małe dziwki”

Nate Diaz zdecydowanie nie jest zachwycony zachowaniem UFC – i wyjaśnia dlaczego, jednocześnie przedstawiając swoją perspektywę na walkę Khabiba Nurmagomedova z Conorem McGregorem.

Nate Diaz nie ukrywał złości po wczorajszej konferencji prasowej, podczas której zapowiedziano jego pojedynek z Dustinem Poirierem na listopadową galę UFC 230 w Nowym Jorku.

Stocktończyk wyszedł z sali, gdy ogłaszano starcie Khabiba Nurmagomedova z Conorem McGregorem, następnie obwieszczając, że „jebie UFC” i walczyć jednak nie zamierza.

Opuściwszy budynek, został przydybany przez niezastąpioną ekipę TMZ, rozjaśniając odrobinę sprawę w kwestii swojego niezadowolenia.

Stwierdził mianowicie, że jego długa przerwa w występach była spowodowana procesem sądowym wytoczonym mu przez byłego menadżera, wobec czego nie mógł w tym czasie walczyć. Jak twierdzi Diaz, sprawa zakończyła się miesiąc temu – i od tego czasu może ponownie walczyć.

Stocktończyk zarzucił też UFC nierówne traktowanie, przekonując, że w przypadku problemów prawnych Conora McGregora amerykański gigant udzielił mu pełnego wsparcia, podczas gdy wówczas gdy on borykał się z takowymi, wszyscy nie tylko o nim zapomnieli – ale wykorzystali tę sytuacją przeciwko niemu.

(White) mówił, że Conor nie jest teraz uprawniony do walki, więc nie może się bić. Trzymał jego stronę.

– powiedział Diaz.

A teraz opowiada, że ja przez cały rok odrzucałem walki. Pomyślałem więc, że jeśli tak to będzie dalej wyglądało… I wtedy zaproponowali mi walkę z Woodleyem. Mówię, że dobra. Jeśli zrobimy to jak trzeba, będzie walka o pas i odpowiednie pieniądze, robimy to. Chciałem różnicę ze sprawy sądowej, żeby wyjebać w końcu w kosmos ten cały pozew i wrócić do walki.

Nie chciałem walki z nikim konkretnym, ale zaproponowali mi Woodleya, więc myślę, dobra, kurwa, walka o pas. I tak już świruję bez walki.

Nigdy w życiu nie odrzuciłem żadnej walki. Gdy ten drugi gość miał pozew, wspierali go, a jak ja miałem pozew, to gadki, że Nate odrzuca walki. Pocałujcie mnie w dupę. Jebać UFC. Jebać to całe gówno.

Dopytany o pojedynek z Poirierem i swoje przewidywania co do rezultatu, stocktończyk podszedł do tematu z charakterystycznym dla siebie dystansem.

Nie wiem, kurwa. Zobaczymy. Zobaczymy, czy w ogóle będę walczył.

– powiedział.

Lepiej, żeby zaczęli robić, co trzeba i mocniej mnie promować, zamiast kompletnego braku promocji. Chuja robią. Przywieźli mnie na te konferencję po czasie.

Jak natomiast Diaz zapatruje się na walkę McGregora, z którym mierzył się dwukrotnie, i Nurmagomedova, z którym swego czasu rozpętał awanturę?

Wpierdoliłem jednemu, a drugiego dostał z liścia jak sam skurwysyn, więc obaj to moje małe dziwki. Tak to widzę.

– powiedział, a dopytany o Dagestańczyka, wyjaśnił:

Dostał prosto w mordę i chuja zrobił. Był przerażony. On i wszyscy ci jego rosyjscy przyjaciele. Tam jest kraj trzeciego świata, a tu jest Stockton – i dostał wpierdol jak ta lala. Chuja zrobił. Oczy podbite. Cały jego team. Same pizdy.

*****

Jon Jones, Nate Diaz i inni reagują na ogłoszenie walki Nurmagomedov vs. McGregor

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button