UFC

Fabricio Werdum „Nie mam żadnych wątpliwości, że mogę któregoś dnia zostać mistrzem”

Fabricio Werdum obszernie podsumował porażkę z Alexandrem Volkovem podczas gali UFC Fight Night 127 w Londynie, zdradzając też swoje dalsze plany sportowe.

Fabricio Werdum doznał w sobotą dotkliwej porażki w walce wieczoru gali UFC Fight Night 127 w Londynie, w czwartej rundzie padając pod uderzeniami Alexandra Volkova.

Początek pojedynku należał co prawda do Brazylijczyka, ale z czasem to Rosjanin zachował więcej sił, mocno rozbijając i ostatecznie ubijając byłego mistrza.

Wyniki UFC Londyn: Volkov rozbił i ubił Werduma – video

Nie chcę odbierać nic Volkovowi, bo wyszedł tam i dobrze się bronił w parterze, ale uważam, że brak cierpliwości był moim największym wrogiem w tej walce.

– powiedział Brazylijczyk w rozmowie z MMAFighting.com.

Gdybym miał więcej cierpliwości, myślę, że walka wyglądałaby inaczej. Wróciłem na nogi i od razu zacząłem wymieniać się z nim ciosami, co było niepotrzebne. Powinienem był złapać oddech, ale łatwo się mówi po walce – w środku wszystko to czuć inaczej.

Przez trzy rundy narzucałem swój rytm i wydaje mi się, że wygrałem te rundy – ale powinienem był więcej oddychać. Coś podobnie do gry na PlayStation, gdy twoja energia spada, a potem z powrotem rośnie. Wstałem i moja energia była zbyt niska, aby wymieniać się ciosami. Nie odbieram jednak nic Volkovowi.

Werdum stwierdził, że od trzeciej rundy walczył już na autopilocie – a to z uwagi na rozbite i praktycznie zamknięte oko. Przyznaje jednak, że była to wyłącznie zasługa Volkova.

Jego zdaniem kluczowy dla losów walki był też błąd techniczny, jaki popełnił przy próbie ataku balachą.

Poszedłem po jego rękę – czyli coś, co zawsze robię – ale gdy obejrzałem walkę potem, zdałem sobie sprawę, że moja noga nie była odpowiednio ułożona.

– powiedział.

Przyjąłem wiele ciosów i mocno krwawiłem, co też nie pomogło. Sądziłem, że miałem wpięte obie nogi, ale jedna była pod nim, nie była wpięta – nie mogłem więc zrobić nacisku i bardzo dobrze uciekł. W trakcie walki nie wiedziałem, że nie mam dwóch nóg wpiętych. Podjąłem ryzyko i spróbowałem poddania, a mogłem zostać tam dłużej. Powtarzam, brak cierpliwości był moim największym wrogiem w tej walce.

Dla 40-letniego Brazylijczyka konfrontacja z Rosjaninem była trzecią w ostatnich sześciu miesiącach – ale ani myśli zwalniać tempa. Garnie się do szybkiego powrotu do akcji i nadal wierzy, że może ponownie rozsiąść się na mistrzowskim tronie.

Chcę dojść do siebie i jak najszybciej powrócić.

– powiedział Vai Cavalo.

Muszę porozmawiać z Rafaelem Cordeiro, Alim (Abdelazizem), aby zdecydować, kiedy powrócić. Wiem, że teraz jestem o krok dalej od pasa, ale nie tracę nadziei. Nie mam żadnych wątpliwości, że mogę któregoś dnia zostać mistrzem. Oczywiście teraz potrzebuję dwie, trzy walki, aby dostać swoją szanse. Nie mogę więc teraz mówić o pasie, bo jestem kilka kroków z tyłu.

Trochę to potrwa, ale naprawdę wierzę, że będę jeszcze walczył o tytuł. Wierzę, że będę jeszcze rywalizował przez 2-3 lata. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy przechodzić na emeryturę po takiej porażce jak ta. Zawsze masz dwie opcje – wygrywasz albo przegrywasz. Tym razem nie byłem w stanie wygrać.

Werdum stwierdził, że nie musi już walczyć dla pieniędzy i mógłby zakończyć karierę nawet teraz – i dałby sobie finansowo radę. Nie ma jednak takowych planów.

Mam jeszcze dwie walki w kontrakcie z UFC, ale planuję podpisać kolejny kontrakt, aby walczyć przez 2-3 lata.

– stwierdził.

Nigdy jednak nie wiemy, jak długo potrwa kariera. Nigdy nie miałem żadnej poważnej kontuzji ani nic takiego. Mam trochę szwów na twarzy po tej walce, ale żadnych złamań ani niczego takiego.

Nie będę wybierał sobie rywala. Zobaczymy, co się wydarzy. UFC zadecyduje.

*****

Lowkin’ Talkin’ MMA #16 – podsumowanie UFC Londyn – Błachowicz vs. Manuwa II

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button