Fabricio Werdum nowym rywalem Marcina Tybury w Sydney


Nie z Markiem Huntem, ale z Fabricio Werdumem skrzyżuje rękawice Marcin Tybura w walce wieczoru australijskiej gali UFC Fight Nigh 121.

Marcin Tybura (16-2) ostatecznie nie stanie w szranki z Markiem Huntem w walce wieczoru zaplanowanej na 18 listopada gali UFC Fight Night 121 w Sydney. Samoańczyk został usunięty z rozpiski z powodów zdrowotnych. Uniejowianin pozostał jednak na karcie walk, a jak oficjalnie poinformowała organizacja, jego nowym rywalem będzie były mistrz kategorii ciężkiej Fabricio Werdum (22-7-1).




UFC zdecydowało się usunąć z rozpiski Marka Hunta z powodu wywiadu, jakiego udzielił przed kilkoma tygodniami, w którym opowiedział o swoich problemach zdrowotnych, twierdząc między innymi, że:

Moje ciało jest już rozpierdolone, ale głowa nadal jest na miejscu. Nadal wszystko rozumiem i wiem, co jest dobre, a co jest złe – a to najważniejsze.

Czasami nie śpię dobrze. Czasami zaczynam seplenić, jąkać się. Moja pamięć nie jest już taka dobra. Zapominam o czymś, co zrobiłem wczoraj, a pamiętam jakieś gówno sprzed lat. Taką płacę za to cenę – za bycie fighterem. Biłem się jednak z wieloma oszustami i przyjąłem od nich wiele obrażeń – a to nie jest w porządku.

W rezultacie amerykański gigant ze względów ostrożnościowych zdecydował się skreślić Hunta z rozpiski, o czym poinformował dziennikarz Rodrigo del Campo. Powrót Samoańczyka do akcji – już przy okazji innej gali – będzie możliwy, jeśli zezwolą na to wyniki dodatkowych badań, którym ma zostać poddany.

Dla Fabricio Werduma będzie to szybki powrót do akcji po sobotniej gali UFC 216 w Las Vegas, gdzie w nieco ponad minutę efektownie poddał Waltera Harrisa, który w ostatniej chwili zastąpił kontuzjowanego Derricka Lewisa. Wcześniej z kolei sklasyfikowany na 2. miejscu w rankingu kategorii ciężkiej Brazylijczyk większościową decyzją przegrał „wygraną” trylogię z Alistairem Overeemem.

Mający w swoim sportowym CV zwycięstwa nad między innymi Fedorem Emelianenko, Cainem Velasquezem czy Markiem Huntem Vai Cavalo stoczył pod banderą UFC łącznie osiem pojedynków, obronną ręką wychodząc z sześciu z nich.

Z kolei Marcin Tybura, który do UFC dołączył w glorii mistrza rosyjskiej organizacji M-1 Global, swojego debiutu w oktagonie miło wspominał nie będzie, bo przegrał decyzją z Timem Johnsonem. Potem jednak nasz zawodnik złapał wiatr w żagle, najpierw spektakularnie nokautując Viktora Pestę, potem ubijając Luisa Henrique i wreszcie ostatnio, podczas czerwcowej gali UFC Fight Night 111, jednogłośnie wypunktowując Andreia Arlovskiego.

Brazylijczyk to ścisła światowa czołówka kategorii ciężkiej, wobec czego pojedynek ten będzie stanowił prawdopodobnie największe sportowe wyzwanie w karierze Polaka. W przeciwieństwie do walki z Huntem – a więc uderzaczem – w konfrontacji z Werdumem Tybura swoich szans powinien szukać przede wszystkim w wymianach kickbokserskich. Nasz zawodnik jest znacznie mobilniejszy i prawdopodobnie szybszy od Brazylijczyka, choć i tak będzie musiał mieć się na baczności, bo pod okiem Rafaela Cordeiro Vai Cavalo mocno rozwinął się stójkowo, prezentując zaskakująco szeroki arsenał kickbokserski – a w starciu z Polakiem prawdopodobnie nieszczególnie będzie obawiał się obaleń, co może umożliwić mu rozwinięcie skrzydeł na nogach – w przeciwieństwie do Tybury, który będzie musiał uważać, aby nie narazić się na jakieś obalenie, szczególnie zejście rywala do jednej nogi.

Wdawania się w walkę na chwyty z Werdumem będzie oczywiście piekielnie ryzykowne, ale z drugiej strony nie jest też tak, że parter musi oznaczać dla uniejowianina śmierć – szczególnie, jeśli znajdzie się na górze dzięki jakiemuś haczeniu. Warto też wspomnieć, że Brazylijczyka ma już na karku 40 lat i będzie to dla niego drugi z rzędu obóz przygotowawczy, co może w jakimś stopniu odcisnąć piętno na jego formie – z drugiej zaś strony brak póki co mocniejszych przesłanek, które wskazywałyby na to, że dzisiejszy Werdum doznał jakiegoś wyraźnego regresu względem czasów, gdy zasiadał na tronie kategorii ciężkiej UFC.

Przewidywany kursy bukmacherskie:

Marcin Tybura – 2.80
Fabricio Werdum – 1.40

Rozpiska UFC Fight Night 121

Walka wieczoru

265 lbs: Fabricio Werudm (22-7-1) vs. Marcin Tybura (16-2)

Pozostałe

125 lbs: Joanna Calderwood (11-3) vs. Bec Rawlings (7-6)
265 lbs: Tai Tuivasa (7-0) vs. Rashad Coulter (8-2)
125 lbs: Ryan Benoit (9-5) vs. Ashkan Mokhtarian (13-2)
115 lbs: Alex Chambers (5-3) vs. Nadia Kassem (4-0)
185 lbs: Elias Theodorou (13-2) vs. Daniel Kelly (13-2)
125 lbs: Eric Shelton (10-4) vs. Jenel Lausa (7-3)

*****

Cub Swanson rozczarowany UFC, wysłucha innych ofert: „Nie jestem krzykaczem, ale tak się załatwia teraz sprawy”


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.






Dodaj komentarz na forum lub w polu poniżej (będzie również widoczny na forum)!


Nie jesteś zalogowany / zarejestrowany



Nie możesz pisać komentarzy



Wskazówka: Zaloguj się lub zarejestruj, by móc komentować i uzyskać wiele dodatkowych funkcjonalności!



    


  1. Trochę to dziwne głównie w kontekście australijskich fanów. Wyobrazcie sobie, że na gali w Polsce ma walczyć JJ i angle zmieniają ją z tak dziwnego powodu np. na Gadelhe czy Andrade. Idzie się zdenerwować.


  2. 


  3. Naprawdę uważasz, że Tybura jest "znacznie mobilniejszy i prawdopodobnie szybszy od Brazylijczyka"? Przecież dopiero co Werdum dał niezłą, taktyczną partię szachów z Overeemem, 3 rundę w moich oczach wygrywając 10-8. Marcin musi zrobić z tego bójkę, inaczej nie ma jak tego wygrać (poza klasycznym MMA, gdzie Bispingi dzierżą pasy).


  4. 


  5. Werdum pod względem mobilności jest totalnym klockiem. Tybura - dopóki ma siły! - porusza się o wiele więcej i znacznie lżej, na paluszkach :) I nie żartuję. Polak będzie szybszy i żwawszy, ale zobaczymy, jak długo, bo od strony kondycji chyba jednak Werdum, więc...


  6. 


  7. Fakt, że Werdum człapie, ale Wineland też jest szybki i żwawy, a wiele z tego nie wynika. Styl Brazylijczyka jest specyficzny, ale bardzo skuteczny. W kickboxerskim dystansie Polak nie ma czego szukać, myślę, że powinien próbować bić się w półdystansie.


  8. 


  9. Fakt, że Werdum człapie, ale Wineland też jest szybki i żwawy, a wiele z tego nie wynika. Styl Brazylijczyka jest specyficzny, ale bardzo skuteczny. W kickboxerskim dystansie Polak nie ma czego szukać, myślę, że powinien próbować bić się w półdystansie.

     

    Temat nie dotyczy skuteczności, ale mobilności i szybkości. Tutaj sprawa jest jednoznaczna.

     

    W półdystansie Tybura nie ma (nie miał, bo może u Jacksona coś się zmieniło) wiele do zaoferowania - żadnych sierpów, podbródkowych, kolan, łokci. Wykorzystać przewagę szybkościową i mobinościową i ostrzeliwać nieruchomego Brazylijczyka prostymi, frontalami, może od wielkiego dzwona dobrze przygotowanymi lowkingami.