Khabib vs. McGregor #1 – dagestański król obaleń


Pierwsza część serii analiz biorących pod lupę wybrane elementy pojedynku Khabiba Nurmagomedova z Conorem McGregorem, do którego dojdzie 6 października podczas gali UFC 229 w Las Vegas.

Nie brakuje fanów oraz ekspertów większych i mniejszych, którzy uważają, że starcie o złoto kategorii lekkiej pomiędzy zasiadającym na jej tronie niepokonanym Khabibem Nurmagomedovem i byłym podwójnym mistrzem i flagową postacią już nie tylko UFC czy sportów walki, ale po prostu: sportu, Conorem McGregorem, będzie największym bojem w historii tej młodej dyscypliny.




I nie ulega wątpliwości, że na takowe właśnie się zapowiada. Obaj zawodnicy dysponują elitarnymi umiejętnościami, ale w odmiennych płaszczyznach.

Dagestański Orzeł to wyborny grappler, który łapie, rzuca, męczy, ujeżdża, kontroluje, rozbija i poddaje jak nikt inny w świecie MMA. Z kolei Irlandczyk to niebywale precyzyjny, obdarzony rewelacyjnym wyczuciem czasu i dystansu snajper, z kowadłem w lewicy.

Nurmagomedov posiada pewne umiejętności stójkowe, McGregor – parterowe, ale w powszechnej opinii są one niewystarczające, aby nawiązać w tych płaszczyznach równorzędną walkę z rywalem.

Czy rzeczywiście w stójce Khabib szybko padnie pod ciosami Conora? Czy rzeczywiście w parterze Notorious zostanie brutalnie – lub metodycznie? – rozszarpany przez Dagestańskiego Orła?

Na te i wiele innych pytań odpowiemy sobie w serii analiz, jakie zagoszczą na portalu Lowking.pl przed zaplanowaną na 6 października w Las Vegas galą UFC 229, którą uświetni dagestańsko-irlandzki bój.

Dokładnie przyjrzymy się, w jaki sposób obala Nurmagomedov, w jaki sposób przed obaleniami broni się McGregor. Jak skraca dystans Khabib, jak pracuje na nogach Conor? Czy stójka i parter rzeczywiście będą toczyły się do jednej bramki? Jakie techniki mogą okazać się kluczowe dla przebiegu i wyniku walki?

Nie ukrywam, że miałem pewną zagwozdkę przy podejściu do analizy tego pojedynku. Za sugestią Czytelników zdecydowałem jednak, że tym razem zamiast jednej ogromnej analizy – jak to dotychczas bywało – opublikuję kilka krótszych, poruszających wybrane techniczne elementy walki.

W pierwszej części – którą właśnie czytacie – skupię się na Khabibie Nurmagomedovie, a konkretnie na jego ofensywnych zapasach. Omówimy techniki, jakie Dagestańczyk zaprzęga do obaleń, zidentyfikujemy te, z których korzysta najchętniej, wyjaśnimy sobie, co czyni go wyjątkowym zapaśnikiem na tle pozostałych zawodników UFC.

W drugiej odsłonie – która zostanie opublikowana za kilka dni – przyjrzymy się, w jaki sposób próby zapaśnicze Khabiba były w oktagonie UFC powstrzymywane. Co decydowało o nielicznych sukcesach klinczersko-zapaśniczych niektórych z rywali Dagestańczyka? Do jakich technik odwoływali się, aby uchronić się przed podróżą dagestańskimi liniami lotniczymi?

W kolejnych częściach omówimy też skracanie dystansu przez Khabiba, kontrolę tegoż przez Conora, defensywne zapasy Irlandczyka i wiele innych.

Przejdźmy jednak do tematu właściwego pierwszej części analizy poświęconej walce Nurmagomedova z McGergorem – a zatem przyjrzyjmy się, jak obala ten pierwszy i co czyni go w tym elemencie wyjątkowym.




Fenomen zapaśniczy Khabiba

Co wyróżnia Dagestańczyka na tle innych zawodników UFC? Dlaczego jego obalenia są tak skuteczne? Aby udzielić szczegółowej odpowiedzi, trzeba oczywiście sięgnąć po szczegóły – i to też uczynimy w dalszej części analizy! – ale na poziomie ogólnym jest ona krótka i konkretna. Otóż, o jego wyjątkowości stanowi mnogość opcji, jakimi dysponuje przy finalizowaniu obaleń.

Khabib rozpoczął regularne treningi w wieku czterech lat, a gdy miał pięć, brał już udział w pierwszych zawodach. Jego życie było w pełni podporządkowane szlifowaniu swoich umiejętności – najpierw ojciec przyswajał mu techniki zapasów w stylu klasycznym, łącząc je z treningami sambo, a potem doszło do tego judo, uzupełnione na koniec o sambo bojowe. Innymi słowy, przez lata Khabib skupiał się wyłącznie na grapplingu, pierwsze sparingi z uderzeniami tocząc dopiero w wieku 21-22 lat – gdy miał już na koncie kilka zawodowych walk MMA.

Lekcje w zapasach, judo i sambo nie poszły na marne – żaden inny zawodnik na świecie nie łączy dzisiaj elementów tych sztuk walki lepiej niż zasiadający na tronie kategorii lekkiej Dagestańczyk. Ba, treningi w American Kickboxing Academy pod okiem między innymi Daniel Cormiera jeszcze bardziej poszerzyły jego horyzonty i spektrum możliwości w obszarze zapaśniczym. Dzięki temu w każdej niemal sytuacji w klinczu czy parterze widzi masę rozwiązań, niezliczoną ilość technik, do których potrafi się odwołać, przewracając w ten sposób rywali czy poprawiając pozycję, unieruchamiając ich, ostrzeliwując ciosami czy po prostu drenując ich siły.

Jego gra zapaśnicza – nazywanie jej „zapaśniczą” jest oczywiście pewnego rodzaju uproszczeniem, bo Khabib często odwołuje się też do elementów judo – jest niezwykle głęboka i wielopłaszczyznowa.

Innymi słowy, Nurmagomedov to absolutny mistrz chain-wrestlingu. Termin to oznacza przechodzenie od jednej techniki do drugiej i trzeciej, aby sfinalizować obalenie.

Jeśli oglądacie walkę zapaśniczą na naprawdę wysokim poziomie, to nie działa to tak, że próbuję jednej rzeczy i działa.

– powiedział kiedyś na łamach MMAFighting.com Askren, zapytany właśnie o chain-wrestling.

Próbuję jednej rzeczy, gość się przed nią broni, więc idę do następnej, potem do następnej i w końcu udaje mi się go przewrócić. W zapasach określamy to mianem chain wrestlingu. Łączysz rzeczy. Jeśli uczę sportowca, to właśnie tego. Chcę, żeby łączył rzeczy w zapasach, bo jeśli trafiasz na kogoś dobrego, pierwsza próba na ogół nie zadziała.

W przypadku Khabiba określenie chain-wrestling jest zresztą pójściem na łatwiznę, bo do przewracania rywali nie wykorzystuje on tylko technik zapaśniczych, ale też zaprzęga te rodem z judo, co czyni go jeszcze skuteczniejszym w narzucaniu swojej woli oponentom.

Wszystko to uzupełnia o niezliczoną ilość najrozmaitszych pułapek, które zastawia na nieświadomych niczego rywali. Rysuje przed nimi wiele zapaśniczo-judockich obrazów, siejąc mętlik w ich głowie.

Nie znaczy to jednak, że nie jesteśmy w stanie zidentyfikować narzędzi, jakimi najczęściej przy obaleniach posługuje się Dagestański Orzeł. A zatem… przejdźmy od teorii do praktyki.

Zejścia do nogi

Spośród wszystkich technik przenoszenia walki do parteru Nurmagomedov szczególnie upodobał sobie zejścia do jednej nogi. Przechwyciwszy ją, finalizuje obalenia na kilka różnych sposobów, chętnie je mieszając, jeśli pierwsza próba się nie powiedzie – co w żadnej mierze go nie zniechęca.

Po dziś dzień Khabib uwielbia schodzić do jednej nogi rywali, choć nie czyni tego już tak często, jak miało to miejsce za czasów jego kariery przed dołączeniem do UFC.

Rzućmy okiem na szczegóły…

Pierwszy przykład pochodzi z walki Khabiba Nurmagomedova z robiącym obecnie furorę w ACB Alim Bagovem. Zamknąwszy rywala w narożniku, Khabib markuje uderzenia, obniżając następnie pozycję w odpowiedzi na zamarkowanie zejścia do nogi przez Aliego – i już nie wstaje, rzucając się do wykrocznej nogi rywala. Zaciska uchwyt, schodzi z głową do środka, wynosi nogę ofiary, jednocześnie głową i barkiem spychając klatkę piersiową Bagova do dołu – klasyczne high single w amerykańskiej terminologii zapaśniczej. Ali próbuje łapać gilotynę, ale Orzeł ląduje w pozycji bocznej i jest bezpieczny.

Drugi przykład jest bliźniaczo podobny i pochodzi z pojedynku z Saidem Khalilovem. Khabib ponownie markuje uderzenia, nurkując następnie do wykrocznej nogi przeciwnika. Chwyta ją głęboko, wynosi i ponownie głową spycha oponenta do parteru, jeszcze pomagając sobie lewą ręką, którą kładzie na barkach nieszczęśnika – z Bagovem uczynić tego nie mógł z uwagi na to, iż ten ostatni przechwycił jego głowę.

Również Vadim Sandulitsky nie był w stanie znaleźć odpowiedzi na zapaśnicze zapędy Dagestańskiego Orła. Zamarkowawszy ciosy, Khabib ruszył nisko do wykrocznej nogi rywala, przechwytując ją, wynosząc, spychając rywala głową, a dodatkowo schodząc po kole. Swoim zwyczajem znalazł się w pozycji bocznej, neutralizując próbę gilotyny Sandilitsky’ego i będąc w dogodnej pozycji do duszenia Von Flue.

Jeśli technika ta nie działa, wówczas wychwyciwszy nogę rywala, Dagestański Orzeł chętnie odwołuje się do tzw. posadki – choć termin ten chociażby w Rosji oznacza szereg różnych obaleń. Tym niemniej, w Polsce jest rozumiany jako zejście do jednej nogi, przechwycenie jej między własne i ściąganie pod siebie przy jednoczesnym ruchu po łuku. Wraz z presją wywieraną na klatkę piersiową rywala – ewentualnie jego udo – prowadzi to do obalenia.

Zobaczmy, jak wygląda to na dwóch przykładach – starszym i bardziej aktualnym.

Pierwsza akcja to 2010 rok i walka naszego bohatera z Vitalyem Ostrovskiym. Khabib markuje uderzenia, następnie mocno się wybijając i ruszając do lewej nogi przeciwnika. Penetruje ją głęboko i podczas gdy Ostrovskiy próbuje przechwytywać jego głowę, Nurmagomedov kroczy po kole, wywierając jednocześnie presję głową i barkiem i tym samym kładzie rywala na plecach. Ponownie trafia do pozycji bocznej, zażegnując próbę gilotyny ze strony rywala. Ma też, dodajmy, otwartą drogę do duszenia Von Flue, ale z niego nie korzysta.

Na drugim przykładzie – z 2014 roku – Dagestańczyk dopadł pod siatką Rafaela dos Anjosa i wybrał jego nogę. Brazylijczyk broni się całkiem nieźle, próbując uciekać z wybraną nogą na zewnątrz, ale Khabib dwukrotnie ustawia ją sobie między nogami, próbując też haczenia. Na pewnym etapie próbuje nawet wyniesienia, ale bez powodzenia, bo RDA pomaga też siatka. W końcu zatem Orzeł odciąga go od ogrodzenia, wciąga lewą nogę Brazylijczyka pod siebie, jednocześnie schodząc po kole i przede wszystkim głową wywierając presję na udo rywala – w rezultacie usadza go pod siatką.

Na powyższym przykładzie z Rafaelem dos Anjosem uwagę zwraca też wspomniany wcześniej chain-wrestling. Khabib szuka haczenia, potem wyniesienia, ostatecznie finalizując obalenie posadką. Płynnie przechodzi od jednej techniki do drugiej, zmuszając rywala do natychmiastowego dostosowania defensywy – co jest piekielnie trudne.

Na tym oczywiście nie kończą się techniki, jakimi obalenie po zejściu do jednej nogi finalizuje mistrz kategorii lekkiej. Jeśli nie zadziała wybranie nogi rywala i zepchnięcie go głową ani wspomniana posadka, Khabib przechodzi do kolejnego etapu…

Powyżej widzimy dwa przykłady z walki Dagestańczyka z Kadzhikiem Abadzhyanem z 2011 roku. Na pierwszym zapędziwszy rywala w pobliże lin, Nurmagomedov z bezpiecznego dystansu – nie można sięgnąć go ciosami – nurkuje nisko do jego nóg, wybierając swoim zwyczajem lewą. Najpierw próbuje przewrócić go posadką, czyli wciąga jego nogę pod siebie, jednocześnie odchodząc po łuku. Abadzhyan utrzymuje się jednak na nogach. Orzeł próbuje zatem wynieść jego nogę, spychając go głową do tyłu, ale Kadzhik reaguje, przenosząc ciężar ciała do przodu – Khabib nie zamierza się jednak mocować, zamiast tego pozwalając nietrzymającemu równowagi rywalowi przewrócić się do przodu – a sam zachodzi mu za plecy, błyskawicznie zapinając klamrę na jego pasie.

Wszystko w locie, bez chwili zastanowienia, instynktownie i naturalnie. Zwracam przy tej okazji uwagę, że w chain-wrestlingu, jaki widzimy powyżej, nie można siłować się z rywalem – i nie czyni tego Khabib. Czując opór, którego nie może natychmiast przełamać, przechodzi do kolejnej techniki – jeśli i tu defensywa rywala jest na posterunku, korzysta z jeszcze innej techniki, ewentualnie wraca do poprzedniej. W końcu tak obciąża procesor przeciwnika, że ten nie jest w stanie odpowiednio szybko zareagować i dostosować balansu – i ostatecznie ląduje na plecach.

Na drugim przykładzie Orzeł ponownie ciasno chwyta lewą nogę Abadzhyana – i dalej sprawa wygląda bliźniaczo podobnie do poprzedniej animacji, choć sekwencje użytych technik oraz finalizacja obalenia są inne. Otóż, w pierwszym etapie obalenia Nurmagomedov próbuje wynosić nogę rywala, spychając go głową i barkiem – ale nie daje rady. Nie odpuszcza jednak. Zbiera kilka ciosów, ale poprawia uchwyt, wstaje z kolan i próbuje tym razem posadki, wciągając nogę rywala pod siebie przy jednoczesnej rotacji. Również jednak i na to rywal jest gotowy. Co zatem czyni Khabib? O ile na poprzednim przykładzie wykorzystał opór rywala do zajścia mu za plecy, tak teraz korzysta ze standardowej techniki przejście od obalenia do jednej nogi do zejścia w obie nogi. A zatem wychwyconą nogę wybiera na zewnątrz, podbiera prawą ręką w kolanie, podczas gdy lewą ręką chwyta prawą nogę nieboraka, wjeżdżając w niego z pełnym impetem. I finalizuje obalenie, jednocześnie zachodząc rywalowi za plecy.

Przy omawianiu powyższych technik warto zwrócić uwagę, że Nurmagomedov raczej nie czeka na ciosy rywali, nurkując do ich nóg pod nimi, zamiast tego inicjując dojście z bezpiecznego dystansu – będąc poza zasięgiem ich rażenia. Schodzi też niezwykle nisko, co utrudnia potraktowanie go na przykład jakimś podbródkiem.




Do jednej nogi pod siatką

Omawiane wyżej obalenia miały miejsce na środku oktagonu – poza przykładem z posadką na Rafaelu dos Anjosie, choć i tam Dagestańczyk najpierw odciągnął Brazylijczyka od ogrodzenia – ale Khabib Nurmagomedov niezwykle chętnie schodzi też do jednej nogi rywali, którzy są przyszpileni do siatki.

Oczywiście w takim scenariuszu o posadkę oraz wyniesienie nogi rywala i zepchnięcie go głową znacznie trudniej, bo siatka pomaga zawodnikowi broniącemu się przed obaleniem. Najzwyczajniej świecie atakujący ma mniej miejsca na rotację, spychanie.

Nie stanowi to jednak większego problemu dla Khabiba Nurmagomedova – podobnie jak lata temu nie stanowiło dla legendarnego Randy’ego Couture’a. Przyjrzyjmy się…

Znajdujący się z głową wewnątrz Randy Couture głęboko wybrał i wyniósł prawą nogę próbującego spychać go Chucka Liddella. Następnie wewnętrznym haczeniem swoją lewą nogą wycina lewą nogę Icemana, kładąc go na deski.

Na drugim przykładzie widzimy bliźniaczo podobną akcję w wykonaniu Khabiba Nurmagomedova, który kładzie na deskach Ala Iaquintę – tyle że jest to obraz lustrzany, bo Dagestańczyk wybrał lewą nogę Amerykanina. Co dokładnie tam widzimy? Otóż, Khabib nurkuje do wykrocznej nogi rywala, ten cofa się na siatkę. Dagestańczyk próbuje przejść do uchwytu za obie nogi, ale z uwagi na siatkę nie ma miejsca na wciśnięcie lewej ręki. Wraca zatem do lewej nogi Iaquinty, wchodzi pod nią głęboko, zapina klamrę. Prawą nogę stawia między nogi Amerykanina, uniemożliwiając mu ucieczkę z lewą nogą. Następnie wynosi go, odwraca od siatki i wewnętrznie haczy.

W starciu z Ragin Alem Dagestański Orzeł szczególnie upodobał sobie tę właśnie technikę, jeszcze dwa razy bliźniaczo podobnie kładąc oponenta na plecach. Przyjrzyjmy się tym razem szczególnie pracy rąk Khabiba…

Na pierwszej animacji Iaquinta prawą ręką walczy z lewą Nurmagomedova, który próbuje przełożyć ją za jego biodrami, by tam zapiąć klamrę. Jednocześnie jednak nachwyt Amerykanina z lewej strony nie jest szczególnie mocny – Dagestańczyk wobec czego wojuje lewicą z prawicą wbitego w siatkę rywala, jednocześnie jednak niepostrzeżenie prawą ręką (tam, gdzie Iaquinta ma nachwyt) schodząc coraz niżej i niżej… Gdy jest już odpowiednio nisko, błyskawicznie rezygnuje z walki o przełożenie lewicy za biodrami przeciwnika, zamiast tego zapinając klamrę na jego nodze. A potem? Wejście między nogi Iaquinty, wyniesienie, haczenie, gleba.

Na drugim przykładzie sytuacja jest nieco inna. Dagestańczyk lewą ręką przyszpilił prawą Amerykanina w przegubie. Ten jednak zaprzęgnął lewą, aby chwycić lewą Khabiba, próbując ją unieruchomić. Tego rodzaju uchwyt z góry jest jednak bardzo łatwy do rozerwania – i tak też czyni Nurmagomedov, następnie łącząc lewicę z czekającą już przy kroczu Iaquinty prawicą. Ragin Al próbuje jeszcze w akcie desperacji duszenia ninja, ale jest już za późno – Khabib wchodzi z prawą nogą, wynosi nieszczęśnika, wybierając jego lewą nogę na zewnątrz i z dziecinną łatwością haczy go, przenosząc walkę na dół.

Stopa wystarczy

Przyjrzyjmy się jeszcze dwóm obaleniom, które czempion 155 funtów zainicjował zejściem do jednej nogi. W świetny sposób ukazują one, że już samo li tylko przechwycenie przezeń stopy rywala może okazać się dla jego rywali fatalne w skutkach.

Na pierwszym przykładzie Dagestańczyk markuje latające kolano, by przyszpilić Edsona Barbozę do siatki. Próbuje zapinać klamrę pod biodrami Brazylijczyka, ale uniemożliwia mu to szeroka baza tego ostatniego. Khabib wyrywa więc lewą nogę Edsona i rozpoczyna morderczy dla rywala proces powolnego obalania. Odciąga Barbozę, szukając prawdopodobnie posadki, ale Edson sprawnie ucieka z lewą nogą na zewnątrz, dobrze utrzymując równowagę. Orzeł ponownie jednak łapie ją między nogi, jednocześnie próbując sięgać prawicą za biodra rywala. Junior stara się dystansować, cofa się na siatkę, ale Nurmagomedov wjeżdża w niego z pełnym impetem. Brazylijczyk nie jest w stanie wydostać odpowiednio szybko prawej nogi, którą jeszcze za kolano unieruchamia mu na chwilę Khabib. Przewraca się, odpycha Dagestańczyk – ale ten uwiesił się już u jego stopy. Następnie ściągając cały czas jego nogę, całym ciężarem ciała zgniata próbującego uciekać Barbozę. Zbiera się, nieustannie trzymając nogę Brazylijczyka – uniemożliwiając mu w ten sposób odbudowanie bazy – później przekładając ją sobie do lewej ręki i ostatecznie unieruchamiając rywala pod siatką.

Z kolei na drugim przykładzie Nurmagomedov nurkuje bardzo nisko – tak nisko, że ustrzelenie go podbródkiem byłoby piekielnie trudne – do nogi Iaquinty. Chwyta stopę, uwiesza się u niej i toruje sobie drogę coraz wyżej. Amerykanin robi, co w jego mocy, aby odepchnąć Dagestańczyka, wyrwać nogę, uciec, gdzie pieprz rośnie – ale bez powodzenia. W końcu Orzeł wybiera nogę na poziom pasa, podbija ją w charakterystycznym zapaśniczym stylu wyżej – i nie potrzeba nawet żadnego haczenia. Niezdolny utrzymać równowagę, Iaquinta pada na deski.

Dwie akcje powyżej dowodzą, że Dagestańczyk jest piekielnie niebezpieczny nawet wówczas, gdy przechwyci li tylko stopę rywali.

Nawiązując do walki z Conorem McGregorem, koniecznie odnotować trzeba, że z uwagi na odwrotną pozycję Irlandczyka Dagestańczyk będzie miał bliżej do jego wykrocznej nogi – czyli prawej. Z drugiej zaś strony problem ten może częściowo – w pełni? – rozwiązać kapitalna kontrola dystansu w wykonaniu Notoriousa oraz niezwykle szybkie, lotne nogi Irlandczyka, szczególnie na początku walki. Do tego tematu wrócimy jednak przy omawianiu skracania dystansu przez Khabiba i kontroli tegoż przez Conora.

Wracając zaś do zapaśniczych szlifów Dagestańczyka…




Wyniesienia

Pozostańmy jeszcze przy siatce. Wiemy, że jeśli Khabib zejdzie tam do jednej nogi rywali, chętnie wynosi ich i haczy lub odciąga próbując posadki. Ewentualnie przechodzi potem do wyniesienia nogi z presją na klatkę piersiową przeciwników – lub też próbuje wjazdu w obie nogi rywali.

Jeśli natomiast złapie klamrę za biodrami oponentów, wówczas chętnie wysoko ich wynosi, następnie ciskając nimi o deski.

Na pierwszym przykładzie Dagestańczyk ustawił już sobie walczącego z odwrotnej pozycji – jak Conor McGregor – Darrella Horchera blisko siatki. Markuje więc uderzenia i schodzi nisko do jego nóg, lewą podbierając na wysokości kolana, prawą nieco wyżej. Wbija Amerykanina do siatki, ten jeszcze próbuje ratować się whizzerem, ale nie ma na to szans, bo Khabib wszedł głęboko pod jego biodra, zapinając klamrę. Wyniesienie, spacer, rzut.

Podobnie sytuacja wygląda na kolejnej animacji, tym razem z walki z potężnie zbudowanym – znacznie większym od Dagestańczyka – Patem Healym. Khabib męczy go pod siatką, następnie rzucając się rywalowi do nóg. Zapina klamrę, wynosi nieboraka i funduje mu lekcję latania.

Double leg – także w kontrze

Dagestańczyk nie jest wielkim fanem schodzenia do dwóch nóg – dlatego, dla przykładu, trudno porównywać jego zapasy z tymi Chada Mendesa – ale gdy trzeba, potrafi odwołać się także do tej podstawowej techniki zapaśniczej. Szczególnie wtedy, gdy rywale próbują wywierać presję – jak robił to wspomniany Pat Healy i jak prawdopodobnie spróbuje też uczynić Conor McGregor.

Przyjrzyjmy się kilku przykładom.

Na obu powyższych akcjach Healy wywiera presję, szuka ciosów, podczas gdy Khabib w pewnej chwili nurkuje do jego nóg, podbierając prawe kolano Amerykanina. Nie są to najdynamiczniejsze zejścia w wykonaniu Dagestańczyka, ale jego siła – poza techniką, rzecz jasna – pozwala mu położyć rywala na plecach. Na drugim przykładzie Healy próbuje jeszcze wciskać prawą rękę, aby złapać podchwyt, ale jest już za późno.

Pierwsza akcja to kolejne zejście do nóg rywala w wykonaniu Dagestańczyka. Healy powstrzymuje pierwszą próbę, ale Nurmagomedov orbituje i ostatecznie zachodzi Amerykaninowi za plecy.

Z kolei na drugim przykładzie widzimy umordowanego już – odwrotnie ustawionego – Michaela Johnsona, który zainkasował kilka ciosów w stójce, będąc następnie zaskoczonym zejściem do nóg. Tę lewą Nurmagomedov chwyta pod kolanem, prawą nieco wyżej – podobnie może spróbować z Irlandczykiem – przewracając Amerykanina i następnie błyskawicznie wykluczając jego kończyny dolne.

Poniżej natomiast jeszcze dwa przykłady obaleń w kontrze w wykonaniu Dagestańczyka, który – zaznaczmy to już teraz, choć do tematu wrócimy w kolejnych odcinkach – na wstecznym zdecydowanie nie czuje się najlepiej.

Healy naciera ostro na akcji numer jeden, zamykając na siatce chaotycznie cofającego się Nurmagomeodova. Ten jednak odbiwszy się od siatki i zdawszy sobie sprawę, że odwrotu nie ma, nurkuje do odwrotnie w tej chwili ustawionego już Amerykanina. Podbiera jego lewą nogę, prawą zagarnia wyżej i kładzie oponenta na deskach, od razu obchodząc też jego nogi i trafiając do pozycji bocznej.

Na drugim przykładzie Healy sam wpada w Nurmagomedova, co jednak nie okazuje się dobrym pomysłem. Dagestańczyk natychmiast łapie wysoki podwójny podchwyt, a gdy próbujący uwolnić się Amerykanin ustawie się do niego bokiem/plecami, ścina go z nóg zewnętrznym wycięciem.

Pozostańmy na chwilę przy akcji podobnej do tej ostatniej – a więc wycince/haczeniu rywali, którym zajdzie za plecy.

Ko Soto Gari i rzuty – czyli nie oddawaj pleców!

Otóż, gdy tak właśnie się dzieje, tj. Dagestańczyk przyklei się do pleców rywala na nogach, zapinając ciasną klamrę, nie szuka suplesów – jak chociażby jego krajan Rustam Khabilov – zamiast tego zewnętrznie wycinając – w stylu judockiego Ko Soto Gari – rywali, najczęściej lewą nogą. Technikę tę dawno temu spopularyzował w MMA wspomniany już w analizie Randy Couture.

Na pierwszym przykładzie Randy Couture zachodzi za plecy Gabrielowi Gonzadze, następnie hacząc go lewą nogą i przenosząc w ten sposób walkę do parteru. Na następnym przykładzie widzimy natomiast przedstawianą i omawianą już wcześniej bliźniaczo podobną akcję z walki Nurmagomedova z Healym.

Szczególnie jednak do gnębienia tą techniką upodobał sobie Dagestański Orzeł Abela Trujillo – a to dlatego, że ten raz za razem oddawał mu plecy.

Obie akcje są bardzo podobne. Nurmagomedov kontroluje rywala zza pleców, ma zapiętą ciasną klamrę i haczeniem lewą nogą oraz ściągnięciem do lewej przenosi walkę do parteru.

To jednak nie jedyna technika, jaką Nurmagomedov terroryzował ochoczo oddającego plecy Trujillo. Uwielbiał też bowiem wynosić go wysoko, zastawiać i ciskać nim o deski.

Wszystkie powyższe przykłady są bliźniaczo podobne. Khabib kontroluje Abela, wynosi go i rzuca nim o deski. Technika ta przypomina odrobinę Utsuri Goshi, choć zaprzęgana jest do działania w zupełnie innych okolicznościach niż w judo, gdzie służy w charakterze kontry.




Judo

Wyżej zaznaczyłem już, że wycinka zza pleców, jaką regularnie karcił Trujillo, Nurmagomedov wyniósł prawdopodobnie z judo. I zostańmy w tym temacie, bo to oczywiście nie jest jedyna technika od Jigoro Kano, jaką zaprzęga w oktagonie do działania posiadający czarny pas judo Dagestańczyk.

Jedną z takowych jest rzut biodrowy Harai Goshi. Szczegóły poniżej.

Co warte podkreślenia, Nurmagomedovowi nie robi różnicy, przez które biodro będzie rzucał rywalem, uzależniając to od aktualnej sytuacji w walce.

Pierwszy przykład pochodzi z walki z Hamizem Mamedovem z 2011 roku. Khabib ma zapiętą klamrę za plecami rywala – i podchwyt z lewej strony. Zastawia mu drogę lewym biodrem, ściągając go z impetem do prawej i przenosząc tym samym walkę do parteru.

Druga akcja pochodzi natomiast z pojedynku z Darrellem Horcherem. Orzeł wbił Amerykanina w siatkę, zapiął ciasną klamrę z podwójnym podchwytem. Horcher wciska co prawda prawicę po pachę Dagestańczyka, szukając ratunku, ale mocno przyszpilony do siatki, nie ma miejsca na poprawienie pozycji. Khabib zastawia go prawą nogą – z drugiej ogranicza go ogrodzenie – ściąga go i rzuca nim przez prawe biodro.

Inną lubianą przez Nurmagomedova techniką rodem z judo, z której korzysta zarówno na środku klatki, jak i pod siatką, jest Kosoto Gake.

A jak robi to Dagestański Orzeł?

Na pierwszej akcji Nurmagomedov ma już zapiętą klamrę z podwójnym podchwytem. Haczy zewnętrznie prawą nogę Mamedova, schodząc do swojej lewej i ciskając nim o deski tam, gdzie do utrzymania balansu niezbędna byłaby właśnie wybrana prawa noga rywala.

Natomiast na drugim przykładzie Khabib wbił w klatkę Johnsona i choć teoretycznie Amerykanina na podchwyt z prawej strony, nie ma to większego znaczenia, bo Dagestańczyk złączył już dłonie, zapinając klamrę. Rzuca jeszcze okiem na ustawienie Amerykanina, a następnie podbiera zewnętrznie jego nogę i wykorzystując mocny podchwyt z prawej strony, wkręca go na ziemię. Johnson jest co prawda bliski odwrócenia pozycji, lądując na deskach, ale wspomniany podchwyt z prawej strony Khabiba okazuje się kluczowy i Amerykanin kończy na deskach.

To jednak nie wszystko, bo Dagestańczyk potrafi też obalać rzutami rodem z judo z teoretycznie niekorzystnych pozycji – na przykład wbity w siatkę. Przekonał się o tym dobitnie Rafael dos Anjos, który został wprawiony w ruch wariacją Harai Goshi.

Rafael dos Anjos ma głęboki podchwyt z lewej strony, ale Khabib Nurmagomedov już przechwycił jego prawą rękę, szykując się do rzutu. Dagestańczyk ściąga następnie prawicę Brazylijczyka, jednocześnie blokując jego prawą nogę i nachwytem ciągnąc pechowca do lewej. W rezultacie RDA ląduje na deskach z hukiem. Ba, Khabib jest o włos od wylądowania w dosiadzie, choć czy szczególnie mu na tym zależało, mam poważne wątpliwości. Zwracam też uwagę, jak Dagestańczyk od razy po obaleniu chwyta pod kolanem lewą nogę rywala, wykluczając jeden z jego punktów podporu.

Innymi słowy, Nurmagomedov instynktownie w okamgnieniu rozpoznaje, jaką z masy technik zaprzęgnąć do działania – i nie sprawia mu najmniejszego problemu przechodzenie od tych rodem z zapasów do tych rodem z judo, przeplatając je w dowolnych konfiguracjach – i na żadną z nich nie marnotrawiąc sił.

Jak bowiem zaznaczałem, jeśli opór ze strony rywala przekracza akceptowalny dla Dagestańskiego Orła poziom, wówczas natychmiast przechodzi do innej techniki lub… Właśnie – jak na wybornego judokę przystało, wykorzystuje opór rywali do swoich celów, stosując masę różnorodnych trików. Przyjrzyjmy się im teraz, na koniec prezentując być może najlepszy przykład wspomnianego wcześniej chain-wrestlingu Nurmagomedova.

Sztuczki Khabiba, czyli – maksimum efektu, minimum wysiłku

Mając rywali przyszpilonych do siatki, Khabib wie doskonale, jak wykorzystać opór, jaki stawiają, broniąc się przed takim lub innym obaleniem, by jednak jeszcze inną techniką położyć ich na deskach w zasadzie bez wysiłku.

Swego czasu szczegółowo omówił ten temat Rich Franklin, tyle że w kontekście klinczerskiej maestrii swojego pogromcy Andersona Silvy.

Gdy, przykładowo, ty i ja znajdujemy się w klinczu, łapię twoją głową i ściągam ją do dołu, to twoją reakcją jest podnoszenie jej do góry. Cokolwiek robię w trakcie walki, twoją naturalną reakcją jest stawianie oporu. Zawsze tak jest. Jeśli chcę cię odepchnąć, ty spróbujesz odepchnąć mnie, żeby nie stracić równowagi.

Natomiast Anderson Silva steruje tym, co dzieje się w klinczu. Kontroluje twoją pozycję, twój kręgosłup. Przekręca go do boku. Przypuśćmy, że chce cię pochylić do twojej prawej strony – jeśli poczuje opór, dostrzeże, że robisz wszystko, by do tego nie dopuścić, nie będzie się z tobą siłował, wykorzysta twoją własną energię, żeby błyskawicznie przekręcić cię do drugiej strony. Tak jakbyś to tym sam pomagał mu osiągnąć jego cele. Zanim się orientujesz, jesteś już po drugiej stronie i walczysz o to, żeby znów złapać równowagę.

I identycznie mają się sprawy w klinczu – nie tajskim, rzecz jasna – Khabiba Nurmagomedova. Przyjrzyjmy się tematowi na kilku przykładach…

Pierwsza animacja to absolutny majstersztyk. Khabib wycofuje się, próbując odchodzić do boku, ale RDA szarżuje ostro, rzucając lewego sierpa. Rosjanin świetnie jednak pod nim nurkuje i łapie podchwyt z lewej strony – z prawej strony podchwyt ma natomiast Brazylijczyk. Sytuacja nie jest zbyt korzystna dla Khabiba, bo znajduje się plecami na siatce. Trzeba zatem to zmienić, odwrócić dos Anjosa. Krótka analiza, dostrzega lewą nogę RDA z ugiętym kolanem, więc… Swoją prawą symuluje próbę zewnętrznego haczenia! Dlaczego? Aby wymusić reakcję Brazylijczyka – i ten daje się zwieść, stawiając opór, czyli w tym przypadku próbując przesunąć się w przeciwnym kierunku do tego, w który chce go rzkomo „wyhaczyć” Nurmagomedov. Dagestańczyk oczywiście tylko na to czekał – poczuwszy opór, błyskawicznie dopina klamrę i po prostu podąża za ruchem RDA, odwracając go grzecznie na siatkę z dziecinną łatwością i bez wysiłku.

Drugi przykład jest równie dobry. Khabib posiada podchwyt-nachwyt – czyli pozycję, z której jest piekielnie silny. Cel? Wyniesienie dos Anjosa i haczenie w locie. Rzecz w tym, że Brazylijczyk ma dobrą bazę, opiera się o siatkę, nogi szeroko. Co zatem czyni Nurmagomedov? Otóż, markuje wewnętrzne haczenie lewej nogi RDA! Widząc to, Brazylijczyk instynktownie podrywa nogę, aby uchronić się przed techniką, która nigdy nie nadeszła. Uniesienie nogi wystarcza jednak, aby jego baza została całkowicie zniszczona. W rezultacie Khabib wynosi go z łatwością i w końcu przy drugim podejściu haczeniem sprowadza do parteru, następnie broniąc się przed przetoczeniem.

Pójdźmy dalej…

Nurmagomedov wbił Barbozę w siatkę. Podchwyt z prawej, nachwyt w lewej, czyli niby pozycja 50-50, ale oczywiście nie z Khabibem. Ściąga Brazylijczyka mocno do lewej, sugerując, że chce nim cisnąć być może przez zastawienie. Brazylijczyk stawia oczywiście opór, odchylając się mocno w przeciwną stronę – czyli w zasadzie do tyłu. Dagestańczyk na to właśnie liczył, w międzyczasie już ustawiając prawą nogę w dogodnej pozycji pod haczenie Ouchi Gari. A zatem przestaje ściągać Edsona do swojej lewej, pozwalając, aby ten podążył za swoim ruchem oporowym, jednocześnie ułatwiając mu to wewnętrznym haczeniem.

W drugiej rundzie Khabib spróbował identycznej sztuczki (drugi przykład), ale tym razem Barboza lepiej rozłożył ciężar ciała, mając na uwadze, że jeśli będzie za mocno ciągnął do tyłu, Dagestańczyk znów przewróci go haczeniem. Khabib już miał przygotowaną prawą nogę do haczenia, ale tym razem Brazylijczyk zachował balans – jednak i na to Dagestańczyk znalazł odpowiedź, częstując go serią podbródków.

To jednak nie wszystko, bo zastawienie, wewnętrzne haczenie czy rozpuszczenie wolnej ręki, jeśli rywal stawia dobry opór, to nie jedyne opcja, jaką w takiej pozycji dysponuje Dagestańczyk.

Obie akcje są bliźniaczo podobne – Khabib posiada pochwyt z prawej i nachwyt z lewej. Ponownie ściąga najpierw Barbozą i Iaquintę do swojej lewej, wymuszając na nich opór i oparcie ciężaru ciała na lewej nodze, aby uchronili się przed lotem. Czując tenże opór błyskawicznie zagarnia ich lewą nogę pod siebie, kompletnie burząc ich bazę i tym samym kładąc na plecach.

Dagestańczyk jest zatem absolutnym mistrzem w manipulowaniu oporem stawianym przez pragnących utrzymać się na nogach rywali i jak nikt inny potrafi wykorzystać tenże na swoją korzyść, kładąc ich z dziecinną łatwością na plecach. Ogromny w tym oczywiście zasługa jego szlifów judockich, bo taka właśnie jest maksyma przyświecające tej sztuce walki – Maksimum skuteczności przy minimum wysiłku.

Chain-wrestling – poziom Nightmare

Na koniec przyjrzyjmy się jeszcze najlepszemu prawdopodobnie przykładowi chain-wrestlingu. Jego opis zaczerpnąłem z jednej z moich poprzednich analiz Khabiba Nurmagomedova.

Nurmagomedov schodzi dynamicznie pod ciosami do obu nóg Darrella Horchera. Ten jednak zdołał cofnąć lewą i w efekcie Nurmagomedov dopadł tylko prawą. Chwyta ją, wstaje, próbuje przewracać posadką, ale Horcher świetnie utrzymuje balans, jednocześnie prawą ręką spychając Rosjanina. Ten jednak nie puszcza i ostro napiera, aby przyszpilić Amerykanina do siatki – a w międzyczasie próbuje wynieść nogę rywala jak najwyżej – bez powodzenia. Wbija jednak przeciwnika w siatkę, od razu następnie rzucając się do jego bioder – jednak Horcher ma już podchwyt z lewej strony. Co robi Khabib? Odpuszcza tę stronę i przekłada prawą rękę do lewej nogi Amerykanina – ten reaguje i zaprzęga do działania lewicę, próbując wcisnąć ją pod napierającego Rosjanina. Jest wciśnięty w siatkę, rozkłada ciężar ciała i Khabib musi coś zmienić. I zmienia. Odpuszcza prawą nogę Horchera i teraz obiema rękami chwyta lewą, zapinając za nią klamrę. Amerykanin dobrze się jednak broni, chwytając nadgarstki agresora. Rosjanin zatem podrywa jego ciało odrobinę do góry po to, aby za lewą nogę Horchera wsadzić swoją prawą i przewrócić go przez zastawienie. Wykluczywszy lewą nogę Amerykanina, próbuje się kręcić, aby go przewrócić, ale Horcher podskakuje, świetnie utrzymując równowagę. Khabib zatem wkręca go w drugą stronę, niejako wbijając głową w siatkę – jednocześnie zostawia nogę i mając już pozycję dominującą – jest bokiem – zapina klamrę na biodrach rywala. Horcher łapie nachwyt z lewej strony, podchwyt z prawej, ale to nie ma już znaczenia – Nurmagomedov ma bowiem piekielnie mocno zapiętą klamrę. Ściąga go do przodu, zastawiając prawą nogą i w rezultacie w końcu dopina swego – Horcher w wyniku omawianego wcześniej Harai Goshi ląduje na plecach.




Podsumowanie

Khabib Nurmagomedov to klinczerski – zapaśniczy i judocki – potwór. Najchętniej schodzi do jednej nogi rywali, tam różnymi technikami – między innymi posadką czy wyniesieniem – próbując wsadzić ich do dagestańskiego samolotu. Odwrotna pozycja Conora McGregora i jego zwyczajowe szerokie ustawienie mogą ułatwić Dagestańczykowi pracę – choć Irlandczyk to wirtuoz kontrolowania dystansu, z jakim Dagestańczyk jeszcze nigdy się nie mierzył.

Khabib piekielnie silny w swoich klinczersko-zapaśniczo-judockich poczynaniach, ale nie traci energii na mocowanie się z oponentami, zamiast tego przechodząc płynnie między technikami przenoszenia walki na dół z różnych stylów walki. Zastawia na rywali masę pułapek, jak nikt inny potrafiąc wykorzystać ich opór do realizacji własnych celów.

Podchwyt-nachwyt z Dagestańczykiem to fatalny pomysł. Z tej pozycji dysponuje bowiem całym wachlarzem technik – rzutów czy haczeń wszelakich – których nie waha się użyć, aby zaciągnąć nieszczęśnika do swojego parterowego królestwa. Ba, jak na czarny pas judo przystało, nawet nachwyty potrafi zamieniać na obalenie.

Jego ciało, mięśnie, umysł są przystosowane do walki w klinczu, chwytania, łapania, rzucania. To dla niego chleb powszedni od czwartego roku życia. Często jego pierwsza próba zapaśnicza spełza na niczym, ale nie zniechęca się, nie deprymuje – zamiast tego na tym niepowodzeniu buduje na niej kolejną technikę. I – jeśli trzeba – jeszcze jedną. I następne – aż dopnie swego, przenosząc walkę do parteru.

Co to może oznaczać dla Conora McGregora?

Otóż, nie mam wątpliwości, że Irlandczyka stać na sparingi z lepszymi zapaśnikami od Dagestańczyka. Z lepszymi judokami. Z zawodnikami, którzy lepiej od Khabiba korzystają z brudnego boksu w klinczu. Którzy są od niego silniejsi fizycznie, więksi.

Czy jednak Notorious miał okazję poznać smak rywalizacji z rywalem o kombinacji umiejętności zbliżonych choćby do tych, jakie posiada Khabib? Elitarne zapasy, wyborne judo, zwierzęca siła, żelazna kondycja, metodyczne nastawienie, kapitalne klinczerskie IQ i umiejętność zastawiania masy pułapek. Tutaj temat się komplikuje…

A jednak możemy wskazać fighterów w UFC, którzy w mniejszym lub większym stopniu, ale jednak znaleźli odpowiedź na zapędy zapaśnicze Dagestański Orzeł. Temu tematowi przyjrzymy się jednak w kolejnym odcinku analizy walki wieczoru gali UFC 229, na który serdecznie zapraszam już teraz.

*****

Pozostałe części analizy:

Khabib vs. McGregor #2 – jak pozbawić skrzydeł Orła?
Khabib vs. McGregor #3 – irlandzkie antyzapasy
Khabib vs. McGregor #4 – ostateczny typ

*****

Szanowni Czytelnicy, jeśli przypadła Wam do gustu powyższa analiza i inne treści na Lowking.pl oraz chcielibyście wesprzeć jego 1-osobową działalność, zapraszam Was do objęcia portalu mecenatem na Patronite.pl. Szczegóły w oknie poniżej. Dziękuję!


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.






Dodaj komentarz na forum lub w polu poniżej (będzie również widoczny na forum)!


Nie jesteś zalogowany / zarejestrowany



Nie możesz pisać komentarzy



Wskazówka: Zaloguj się lub zarejestruj, by móc komentować i uzyskać wiele dodatkowych funkcjonalności!